"...Sanguszko rozesłał natychmiast rozkazy do stacjonujących w pobliżu rotmistrzów, by przybywali ze swoimi chorągwiami do Czaśnik. Zdołał jednak zebrać tylko 6 chorągwi jazdy litewskiej i 3 roty piechoty polskiej i kozackiej - w sumie 1900 żołnierzy (1350 jazdy i 550 piechoty). Z tak nielicznym oddziałem wyruszył Sanguszko 20 lipca 1567 r. z Czaśnik. Akcję przeprowadził w sposób mistrzowski. Na pięć dni zapadł się z wojskiem w lasach i zachowując niezwykłą czujność obserwował z ukrycia obóz Serebriannego. Dokładne rozpoznanie przyniosło informacje dotyczące nieprzyjacielskiego ubezpieczenia i pozwoliło na przeprowadzenie zaskakującego uderzenia. W nocy z 24 na 25 lipca Litwini otoczyli i zniszczyli przednią straż moskiewską złożoną ze 100 jeźdźców Zapewne nikomu z tego oddziału nie udało się zbiec i zaalarmować reszty wojska. […] Przed świtem Litwini uderzyli na obóz nieprzyjacielski. Drewniane zapory i palisady chroniące jego ściany zostały rozerwane. Zadanie to należało do piechoty polskiej i kozackiej. Wiadomo, że w bitwie tej Kozakami dowodzili Bogdan Telica (Cielica) i Hrehory Oskierka, a polskimi rotami Benedykt Dymitrowski (200 drabów) i Rusiecki (200). Ze względu na moment za-skoczenia strzelcy ruszyli pod umocnienia bez rusznic i półzbrojków, jedynie z siekierkami, toporkami i mieczami. Gwałtowność i szybkość ataku spowodowała zamieszanie wśród zaskoczonych żołnierzy moskiewskich, którzy w ciasnocie nie byli w stanie sformować szyków bojowych. Walka wręcz szybko zmieniła się w rzeź Rosjan i Tatarów. Jeśli wierzyć kronikarzom, z przeszło 6-tysięcznego oddziału nieprzyjacielskiego zdołało zbiec 300 żołnierzy, do niewoli dostało się 600, reszta została wycięta. Dowódca Tatarski Amurat zginął, a wódz naczelny Serebrianny, ranny, ledwo zdołał ujść z miejsca pogromu. Po stronie polsko-litewskiej straty wyniosły tylko 12 zabitych i 30 rannych. Znaczna zdobycz wojenna dostała się w ręce zwycięzców. To świetne zwycięstwo, przypominające zniesienie kosza tatarskiego, wykazało przewagę taktyczną Litwinów w polu, w działaniach rozpoznawczych i ubezpieczeniowych, wskazało na wysoki poziom wyszkolenia części chorągwi zaprawionych w walkach z Tatarami..."
Fragment książki: Marek Plewczyński "Wojny i wojskowość polska w XVI wieku. Tom II. Lata 1548–1575" s. 195-196