"...Na początku września Horn pozostawił 500 jazdy w Parnawie i z resztą sił (6 tysięcy żołnierzy) ruszył na Biały Kamień. Miasto leżało nad dopływem Parnawy - Paide, która to rzeczka osłaniała zabudowę miejską od południa. Na wschodzie wśród błot pokrytych mchem i zaroślami płynął strumień, a na północy było otwarte trzęsawisko. Jedynie od zachodu teren był suchy i tam też wznosił się zamek typu krzyżackiego na rzucie kwadratu, z pośrodku stojącą potężną, 30 metrową basztą, zwaną „Długim Hermanem". Dostęp do wnętrza stanowiła jedyna brama „Rewelslca". W I poł. XVI w. wzniesiono na narożnikach murów basteje. Horn zatoczył 8 wielkich dział od strony zachodniej, w spalonym przypuszczalnie miasteczku i rozpoczął silny ostrzał. Twierdza była jednak dobrze umocniona i Szwedzi musieli prowadzić regularne oblężenie. Załoga pod dowództwem Jana Hrolla, Kaspra von Oldenbokuma i Strawińskiego z wielkim męstwem odpierała wszystkie szturmy. Szwedzcy piechurzy uzbrojeni w miecze i halabardy wspinali się zapewne po drabinach do wyłomów w murze uczynionych przez kule z dział oblężniczych (kartaun lub szarfmec). Odpierano ich ogniem z arkebuz, rusznic i hakownic, pchnięciami pik, szefelinów i oszczepów. W przeciwieństwie więc do załogi parnawskiej obrońcy Białego Kamienia sumiennie wypełniali swoje obowiązki stosując się do artykułów wojskowych wydanych przed pięcioma miesiącami w Kiesi przez hetmana nadwornego litewskiego Grzegorza Chodkiewicza: […] Trwali więc inflanccy knechci i polskie draby na murach oczekując na odsiecz królewską, ale tylko przez 2-3 tygodnie. Pomoc nie nadchodziła i głównie wskutek braku żywności komendant Białego Kamienia Oldenbokum zmuszony był poddać zamek. Rotmistrz Strawiński dostał się do szwedzkiej niewoli, ale sam Oldenbokum znalazł się po kilku tygodniach w służbie księcia kurlandzkiego i semigalskiego Gottarda Kettlera..."
Fragment książki: Marek Plewczyński "Wojny i wojskowość polska w XVI wieku. Tom II. Lata 1548–1575" s. 222-223