ozdoba

Güns 1532

ozdoba

Szukaj:

Zapisz się na bezpłatny newsletter:

"...Do głównego starcia doszło pod murami fortecy Güns (obecnie Köszeg), mniej więcej sto kilometrów na południowy wschód od Wiednia. Sulejman bez trudu zdobył liczne, słabo bronione warownie na południu Węgier, lecz opóźniło to jego marsz, tak że dopiero 9 sierpnia armia turecka pod wodzą wielkiego wezyra dotarła do miasteczka Güns bronionego przez zaledwie ośmiuset ludzi dowodzonych przez Nikolę Jurišicia, tego samego, który dwa lata wcześniej przewodził poselstwu Ferdynanda do Konstantynopola. Artyleria turecka ostrzelała miasto, miny zrobiły wyłomy w murach. Bezskutecznie: wszystkie ataki zostały odparte. W szesnastym dniu oblężenia Sulejman zażądał od Jurišicia, by poddał się i zobowiązał do płacenia rocznego trybutu albo natychmiast przekazał mu kwotę dwóch tysięcy florenów. Jurišič odpowiedział, że nie ma takiej kwoty i że nie może poddać warowni, która należy do Ferdynanda, a nie do niego. Trzy razy powtórzono wezwanie, trzy razy padła ta sama odpowiedź. Bezzwłocznie Ibrahim wydał rozkaz ataku.

Janczarzy i azabowie rzucili się do przodu i już osadzili osiem sztandarów na murach. Schronieni pod lichą osłoną, ściśnięci przy murze, mieszkańcy miasta czekali, aż wybije ich godzina, gdy nagle starcy, kobiety i dzieci wydali ku niebu krzyk tak żałosny i tak rozdzierający, że wystraszeni napastnicy cofnęli się i nawet zostawili dwie swoje chorągwie w rękach oblężonych. Ta nagła zmiana zdała się obu stronom tak cudowna, że Turcy byli przekonani, iż ujrzeli niebiańskiego rycerza zamierzającego się na nich mieczem, a chrześcijanie, iż rozpoznają w nim świętego Marcina, patrona miasta Stein am Anger”

oblężenie Güns

Ibrahim, pod wielkim wrażeniem błyskotliwej obrony Jurišicia, zaprosił go do swojego obozu, gwarantując mu listem żelaznym bezpieczeństwo. Jurišič, który stracił ponad połowę swoich żołnierzy i nie miał już prochu do dział, się zgodził. Wielki wezyr przyjął go z szacunkiem, zapytał, czy jego rany już się zabliźniły i na koniec w imieniu sułtana podarował mu miasto i zamek. Wymieniono prezenty.

Wkrótce potem Sulejman zwołał uroczysty Dywan, podczas którego przyjmował gratulacje z powodu szczęśliwego zakończenia oblężenia – stracił na to kilka tygodni, a wynik był mierny. Wysłannicy Ferdynanda znowu zwrócili się z prośbą o ich wysłuchanie. Raz jeszcze domagali się zwrotu części Węgier we władzy Zápolyi, ale nie uzyskali nic ponad to, co wynegocjowali przy poprzednich wizytach. Odjechali z listem do Ferdynanda pełnym pogróżek. Prawdą jest jednak, że list był napisany złotym i niebieskim tuszem i umieszczony w złotej sakiewce..."


Fragment książki: Andre Clot "Sulejman Wspaniały" ROZDZIAŁ III

Nasz serwis, podobnie jak inne warownie w sieci, używa ciasteczek w celach statystycznych oraz aby serwować Ci reklamy (Google AdSense) dopasowane do Twoich zainteresowań. Dzięki temu możemy dbać o renowację naszych treści. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.