ozdoba

Nicea 1543

ozdoba

Szukaj:

Zapisz się na bezpłatny newsletter:

"...Kapitan Polin był skonsternowany. Pobiegł do króla. Uzyskał tyle, że zamiast zaatakować bezpośrednio Karola V uderzą w Karola Dobrego, księcia Sabaudii, jego sprzymierzeńca, i atak przypuszczą w Nicei. Diuk d’Enghien miał tylko osiemnaście galer, więc kazał innym statkom wziąć na pokład dwanaście tysięcy żołnierzy. Dowództwo kompanii Toskańczyków objął Leone Strozzi, a kilkoma kompaniami prowansalskich ochotników miał dowodzić Polin, który przynajmniej w teorii kierował całą operacją.

Piątego sierpnia francusko-turecka flota dobiła do Villefranche, wobec tego Polin wezwał ludność Nicei do poddania się Franciszkowi I. Przyjął dwóch parlamentariuszy, by wykazać im, że w interesie Nicei leży raczej przyłączenie się do potężnego króla Francji niż pozostawanie we władzy słabego księcia sabaudzkiego. Mimo że garnizon liczył tylko sześć kompanii arkebuzerów i trzystu żołnierzy, którzy bronili murów, nicejczycy odmówili. Następnego dnia Turcy przypuścili atak, nie odnosząc jednak większego skutku. Nowe wezwanie Polina, potem ultimatum. Nie tylko ultimatum zostało odrzucone, lecz posłaniec, który je przekazał, Giovanni Benedetto Grimaldi, zostaje uwięziony, wychłostany i powieszony. Natychmiast rozpoczyna się oblężenie. Miasto jest otoczone. Ustawione zostają trzy reduty: jedna na wzgórzu Cimiez z działami dużego kalibru, druga na zboczach góry Boron, skąd ogromne działo będzie ostrzeliwało zamek, i trzecia na zboczu Mont-Gros, koło drogi do Villefranche.

Do 15 sierpnia szturmy i bombardowania następują po sobie, bez rezultatu. Wówczas z Villefranche przypływa sto dwadzieścia galer Barbarossy, które w iście piekielnym huku dają ognia wszystkie jednocześnie. W murach koło bramy Pairolière powstaje wyłom. Turcy, Toskańczycy i Prowansalczycy rzucają się do przodu. Turecki chorąży już ma osadzić na szczycie murów miasta swój sztandar, kiedy kobieta z ludu, praczka, której imię zapamiętała historia – Catherine Ségurane – rzuca się na niego z kijanką w ręku, wyrywa mu chorągiew i pociąga za sobą mężczyzn, którzy się cofali. Atak zostaje odparty. Turcy i Francuzi zostawiają na placu boju trzystu zabitych i wielu rannych.

oblężenie Nicei

W następnych dniach kolejne bombardowania, kolejne szturmy. Wyczerpani do cna nicejczycy postanawiają, że się poddadzą, pod warunkiem że uratują życie i swoje dobra, co wcale nie urządza Turków, którzy są bardziej zainteresowani złupieniem miasta niż zwycięstwem, jakie dzięki nim Franciszek I odniósłby nad Karolem V.

Dyskusje między Polinem a księciem de Bourbon stają się coraz ostrzejsze. Aby z tym skończyć, Turcy atakują cytadelę, która jeszcze się nie poddała. Także Francuzi szykują się do szturmu, lecz spostrzegają nagle, ku oburzeniu sojuszników, że brakuje im prochu. „Woleli – mówi Barbarossa – załadować w Marsylii na statki wino niż rzeczy potrzebne do prowadzenia wojny”. Rozwścieczony kapudan pasza zamierza zakuć w kajdany francuskich dowódców, gdy zostaje przechwycone posłanie do komendanta cytadeli. Książę Sabaudii nakazywał mu wytrzymać jeszcze kilka dni, aż do przybycia posiłków. Turcy zaczynali już mieć dość tej bezużytecznej kampanii, a Francuzi – trudnej współpracy z sojusznikiem, który tak bardzo się od nich różnił. Jeśli kampania będzie dłużej trwała, mówili, zaczniemy się ze sobą bić. Postanowiono więc zakończyć przygodę..."


Fragment książki: Andre Clot "Sulejman Wspaniały" ROZDZIAŁ V

Nasz serwis, podobnie jak inne warownie w sieci, używa ciasteczek w celach statystycznych oraz aby serwować Ci reklamy (Google AdSense) dopasowane do Twoich zainteresowań. Dzięki temu możemy dbać o renowację naszych treści. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.