"...Zamek Ostrów stanowił ostatnią przeszkodę na drodze do Pskowa, której nie można było ominąć. Zbudowany z białego kamienia, posiadał 4 baszty i leżał na wyspie jeziora utworzonego przez rzekę Wieliką. Polscy statyści ocenili mury jako niezbyt mocne, ale obrońcy zbudowali za nimi drewniany taras wypełniony ziemią i kamieniami. Brama zamkowa znajdowała się w północnej części umocnień, gdzie dostęp do murów wydawał się najłatwiejszy. Wysunięta wieża pozwalała jednak obrońcom na osłanianie całego północnego oraz wschodniego boku fortyfikacji. Załoga licząca 1500 ludzi (w tym 200 strzelców i 100 jazdy szlacheckiej), była dobrze uzbrojona i zaopatrzona we wszelkie zapasy, toteż odrzuciła wezwania do kapitulacji. Zamku nie można było pozostawić na tyłach, gdyż zagrażałby szlakom komunikacyjnym armii królewskiej.
14 sierpnia pod Ostrowem stanął pułk jazdy Stanisława Tarnowskiego oraz piechota polska Mikołaja Uhrowieckiego i węgierska Stefana Karoliego. Tarnowski rozłożył się z jazdą na północ od miasta, na trakcie do Pskowa, by zablokować wszelką komunikację z obleganymi i odeprzeć ewentualne posiłki. W tym czasie Uhrowiecki rozpoczął kopanie szańców posuwając je w kierunku murów zamkowych. 17 sierpnia na lustrację prac oblężniczych przyjechał Zamoyski, najpierw sam, a potem ponownie z królem. Następnego dnia pod zamek dotarła kolumna hetmańska, a i królewska musiała się zatrzymać w oczekiwaniu na zakończenie oblężenia.
Tymczasem kontynuowano budowę szańców w kierunku dwóch baszt przy południowej części umocnień Ostrowa. Ku jednej zmierzała piechota polska pod komendą Uhrowieckiego, do drugiej Węgrzy Karoliego. Działa przeciągano poniżej zamku przez bród na Wielikiej, bez żadnych przeszkód ze strony nieprzyjaciela, gdyż kule artylerii zamkowej nie sięgały tak daleko. Zresztą cała uwaga obrońców skupiła się na szańcach, które podsunięto już w pobliże murów zamkowych. Ostrzał moskiewski był tak silny, że tylko w ciągu jednej nocy z 18 na 19 sierpnia zginęło 40 piechurów z armii królewskiej12. Mimo to w ciągu dwóch nocy ukończono szańce, ustawiono na nich kosze napełnione ziemią dla osłony artylerii, zatoczono ciężkie działa i wczesnym rankiem 20 sierpnia rozpoczęto ostrzał zamku.
Dość szybko utworzyły się dwa wyłomy, ten od strony pozycji węgierskich znajdował się jednak zbyt wysoko, stąd był niewygodny do szturmu. Polska artyleria, dowodzona przez Weinera, mierzyła w dolne partie muru oraz baszty, obalając kolejną część umocnień, za którą widniał drewniano-ziemny taras. Węgrzy rozpoczęli gorączkowe przygotowania do szturmu, „ale Zamoyski powściągnął zapał, nie chcąc bez potrzeby narażać wojska, które w całości pragnął na ważniejsze chwile zachować"13. Przezorność kanclerza okazała się w pełni uzasadniona, bowiem jeszcze 20 sierpnia wieczorem załoga Ostrowa skapitulowała. Nie miała szans na dalszą obronę, jednak na kilka dni powstrzymała armię królewską.
Batory zezwolił załodze na swobodne opuszczenie zamku, a nawet przydzielił eskortę tym, którzy chcieli odejść na terytoria moskiewskie. Przerażeni mieszkańcy Ostrowa sądzili bowiem, że spotka ich taki sam los jak obrońców Wielkich Łuków w 1580 r. Niektórzy wykrzykiwali nawet słowa przysięgi na wierność królowi. Ostatecznie obłupiono ich tylko ze wszelkich rzeczy osobistych, a nawet szat i wypuszczono wolno. Odzież rozdano piechurom, którzy bardzo szybko wymieniali ją na pieniądze. W ten sposób poprawiono nieco nastroje piechoty, która zakosztowała zdobyczy już na początku wyprawy i Uczyła na obfitsze profity w Pskowie.
W opanowanym zamku znaleziono 5 dział, mnóstwo hakownic i innej broni palnej oraz proch. Z pewnością zrekompensowało to amunicję zużytą podczas oblężenia, jednak straty armii królewskiej były stosunkowo wysokie. Mimo że obyło się bez szturmu niektóre źródła wspominają nawet o 100 zabitych14. Król osadził w zamku załogę złożoną z Węgrów, co wywołało otwarte niezadowolenie ze strony Polaków. Jednak zdobycie Ostrowa zlikwidowało ostatnią przeszkodę na drodze do Pskowa i w znacznym stopniu ułatwiło marsz armii królewskiej, bowiem ciężki sprzęt i artylerię można stąd było transportować Wieliką aż pod samą twierdzę..."
Fragment książki: Dariusz Kupisz "Psków 1581-1582" s. 128-130-131