ozdoba

Petervarad 1526

ozdoba

Szukaj:

Zapisz się na bezpłatny newsletter:

"...W tym samym czasie Turcy, po przekroczeniu przez ich główne siły Sawy, posuwali się naprzód burząc po drodze zamki i zakładając 12 lipca oblężenie Petervaradu. Opis oblężenia podaje w swoim liście z 22 lipca nuncjusz Puglioni.

Wiadomości na ten temat przywiózł królowi biskup Bośni, wysłany w tym celu przez arcybiskupa Kalocsy. Tomori był dowódcą zamku, której to godności zresztą wcale nie chciał przyjąć i mianowany został wbrew swej woli. Nuncjusz przypuszczał nawet, że będzie chciał on zrzec się arcybiskupstwa. W niedzielę 15 lipca około południa Turcy przypuścili szturm na mury twierdzy oraz na przeprawę przez rzekę, której z drugiego brzegu bronił Tomori. Oba ataki przeprowadzone zostały równocześnie, z wielką siłą i mocą. Walka była zaciekła, obrońcy zamku zabili wielu janczarów, w tym ponad stu przy przeprawie, chociaż mieli do dyspozycji nie więcej niż 40 małych stateczków które nazywają nazadas [naszad - był to rodzaj uzbrojonej w działo łodzi), około 1000 jeźdźców i 3000 wieśniaków. Bronili się jednak silnie, zatopili jeden statek turecki i stracili zaledwie ośmiu szeregowych żołnierzy.

oblężenie

Walki w obu punktach trwały aż do nocy, w nocy natomiast arcybiskup zwołał radę. Oczywiste było, że nie ma możliwości utrzymania przeprawy rzecznej z tak małą liczbą statków; jaką mógł przeciwstawić siłom tureckim. Nieprzyjaciel posiadał 100 małych statków podobnych do węgierskich oraz 23 galery średniej wielkości, a także inne jednostki pływające. W tej sytuacji dowódca postanowił opuścić przeprawę i cofnąć się na inne miejsce w pobliżu, odległe o około 20 kilometrów. Po tym, jak Tomori odstąpił od obrony przeprawy Turcy spalili Futak i wiele innych wsi nad Dunajem.

W poniedziałek Turcy odstąpili od Petervaradu na pewną odległość, by oblegani mogli wyjść na zewnątrz i zaczerpnąć wody z Dunaju, po czym wrócili na poprzednie pozycje, na których pozostali do wtorku. We wtorek w południe ponownie zaatakowali zamek spodziewając się, że łatwo będą mogli go zdobyć. Jednakże obrońcy, chronieni jedynie przez stare mury bronili się silnie strzelając z armat oraz balist, zabijając wielu janczarów. Walka znowu trwała aż do nocy. We środę wreszcie napastnicy zmienili taktykę. Rozmieścili w czterech miejscach działa wycelowane w zamek i rozpoczęli morderczy ostrzał trwający przez cały dzień i noc. Stare i słabe mury nie mogły długo wytrzymać takiego bombardowania.

Tomori obiecywał utrzymać się jeszcze przez osiem czy dziesięć dni, błagając równocześnie króla, by przysłał mu na pomoc 10 000 piechoty Zamierzał zaatakować marynarkę turecką, by odzyskać przeprawę, a następnie ruszyć z odsieczą twierdzy. [...]

Ponadto Tomori powierzył biskupowi Bośni sekretną misję przekonania króla, by wysłał posłów do sułtana i prosił o pokój. Jeśli nie udałoby się tego osiągnąć w żaden inny sposób, należy zapłacić daninę. Był on przekonany, że Turcy w takim wypadku wycofają się z Węgier, dzięki czemu zostałby ocalony Petervarad. [...]

oblężenie

Tymczasem nie udało się ocalić Pétervâradu, którego mury obronne kruszyły się z dnia na dzień. Jak pisał Charles Oman, obrońcy odparli dwa silne szturmy - w drugim z nich zginąć miało 650 janczarów i innych tureckich żołnierzy Jednakże 27 lipca w wyniku ostrzału artyleryjskiego zawaliła się jedna z narożnych wież i po jej gruzowisku poprowadzony został kolejny, tym razem zwycięski szturm. Pięciuset obrońców wycięto, zaś kolejne trzy setki wzięto do niewoli i sprzedano. Natomiast w liście nuncjusza pojawia się informacja, że Turcy wykonali prace saperskie i założyli minę, burząc zamek. Jego załoga stłoczyła się na dziedzińcu, broniąc się do ostatniej kropli krwi czym kto miał, a nawet gołymi rękami, „a krew zarówno Turków, jak i chrześcijan sięgała walczącym do kolan". Dziewięćdziesięciu ludzi, którzy zostali przy życiu, schroniło się w wieży kościelnej - jedynej ocalałej budowli - zamierzając bronić się aż do śmierci. Złożyli sobie oni przysięgę, że ci, którzy się uratują, dołączą do arcybiskupa, zaś rannym i na wpół żywym zetną głowy, a ich ciała wrzucą do Dunaju. Z piechoty papieskiej wchodzącej w skład załogi ocalał tylko kapitan i czterech żołnierzy. Biorąc pod uwagę relację nuncjusza, informacje angielskiego historyka wojskowości należy chyba uznać za nieścisłe i mocno przesadzone.

Paweł Tomori bezsilnie obserwował z drugiego brzegu Dunaju upadek grodu, a następnie, w pierwszej połowie sierpnia, posuwał się równolegle do armii tureckiej śledząc jej poczynania i wysyłając królowi meldunki.

Skutki militarne zdobycia przez Turków Petervaradu były poważne. Twierdza ta stanowiła ważne ogniwo w łańcuchu węgierskich fortyfikacji i przejęcie nad nią kontroli otwierało armii Sulejmana drogę dalej w głąb kraju. Mimo iż zamek ten odgrywał tak istotną rolę, jego zdobycie przyszło najeźdźcy stosunkowo łatwo, gdyż, jak pisał Stefan Broderyk, „po gęstym bombardowaniu zwalił się na ziemię mur, który był już bardzo stary i przez to niewystarczająco bronił zamku". Jest to kolejny przykład rozprzężenia panującego w Królestwie Węgier i jego nie przygotowania do obrony Przypomnijmy cytowane już słowa M. Bielskiego: „bo panowie węgierscy nie na obronę pograniczną, ale na swe raczej potrzeby pieniądze obracali, a zamków pogranicznych jako było trzeba nie opatrzali". Krytyka wygłoszona przez polskiego historiografa była uzasadniona. Tę samą opinię wygłosił również w pierwszej połowie XX wieku węgierski profesor Emeryk (Imre) Lukinich..."


Fragment książki: Piotr Tafiłowski "Mohacs 29 VIII 1526" s. 57-61

Nasz serwis, podobnie jak inne warownie w sieci, używa ciasteczek w celach statystycznych oraz aby serwować Ci reklamy (Google AdSense) dopasowane do Twoich zainteresowań. Dzięki temu możemy dbać o renowację naszych treści. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.