ozdoba

Uła 1568

ozdoba

Szukaj:

Zapisz się na bezpłatny newsletter:

"...Walkę pozycyjną z Moskwą toczył nadal hetman dworny Roman Sanguszko, który w sierpniu 1568 dysponował w Czaśnikach 1700 żołnierzami (1150 jazdy i 550 piechoty). Z tymi niewielkimi siłami, dziesięciokrotnie mniejszymi od tych, które miał Jan Chodkiewicz, prowadził Sanguszko obserwację Uły. Wśród załogi tego zamku, po odparciu zimowego szturmu i zbudowaniu Turowli, znacznie osłabła czujność. Gdy do Uły przybył nowy oddział strzelców moskiewskich dla wymiany załogi, a żołnierze urządzili z tej okazji libację, Sanguszko podciągnął swój oddział pod zamek i w nocy z 20 na 21 sierpnia bez przygotowania ogniowego przypuścił do zamku niespodziewany szturm. Nie można wykluczyć, że uczestniczący w nim Maciej Strykowski przekazał plan Uły hetmanowi, a ten na naradzie z rotmistrzami „rozkazawszy im, co który miał czynić, a zamek im ów narysowawszy, jako stał, [polecił im] gdzie który przystąpić miał (...)". Przypuszczalnie też na relacji Stryjkowskiego oparł się B.Paprocią, który w wydanym dwa lata po „Kronice" dziele „Herby rycerstwa polskiego" (1584) zaznaczył, że Sanguszko „naprzód puścił Kozaki wodą w czełniech, a sam z ludem szedł od zamku Połockiego i od Turowie, aby ludzie usłyszawszy strzelbę, na odsiecz nie przybyli do Uły (...)". Maszerującemu więc lewym brzegiem Dźwiny, a później Uły wojsku towarzyszyły flotylla rzeczna Kozaków. Na łodziach też przypuszczalnie przeprawili się przez rzekę piechurzy polscy z rot Jerzego Rączkowskiego i Sebastiana Tarnowskiego. Podbiegli oni dróżką prowadzącą od brzegu Uły pod furtkę w kurtynie znajdującą się między środkową a narożną, południowo-zachodnią basztą. Następnie „po drabinkach na blanki do zamku leźli, a drudzy tego pilnowali z rusznicami, jako się kto ukazał, aby im szkodzić nie mógł (...)". W tym czasie Kozacy dowodzeni przez Birulę, Oskierkę i Minka skrycie podpłynęli na czółnach Ułą i Dźwiną, po czym w dwóch grupach zaatakowali zamek od przeciwległych stron. Sanguszko rozkazał Minkowi „z tyłu zamek zapalić, Birula częstokół i kobylenia połamawszy, drogę jezdnym przeprawowa!, a potem do brony przypadłszy, gdzie Minko zapalił, wrota wyrębował, Mikita zasię i Osltierka Kozacy z ludźmi swymi do forty skoczyli, a tam u dziur wycieczki bronili, o których dobrze w onym zamku wiedzieli (...)". Minko podpalił więc wysuniętą przed wał potężną czworoboczną basteję od strony Dźwiny, Birula zaś niszczył kobylinę i częstokół od strony północno-wschodniej, a następnie wyrąbywał bramę w bastei. Oskierka z Mikitą zabezpieczali od zachodu drogę prowadzącą od brodu na Ule do furtki w środkowej kurtynie między basztami.

szturm

Przebudzeni ze snu żołnierze moskiewscy poczęli się zaciekle bronić. Gdy w bramach i na blankach trwała walka wręcz, rotmistrz Mikołaj Sołłohub nie szukając brodu przeprawił się wpław przez Ułę, który to moment w reporterski sposób opisał B. Paprocią: „Kniaź Roman obaczywszy ogień, zaraz Mikołaja Sołouba rotmistrza i męża sławnego z domu Prawdzie posłał na posiłek z rotą, który z ochotą nic się nie rozmyślając skoczył, a przybieżawszy nad rzekę Ułę, pytał: dzieci, świadom tu kto brodu? Sługa jego desperat: U diabła tu bród; wskoczył zatem w rzekę, przepłynął na drugą stronę i rzekł: Dobrze prawie, chwała Bogu. Rotmistrze zaraz ze wszystką rotą za nim przeprawili się w skok, a oni się już w bronie z Moskwą sieką, wysiekli Moskwę (...)". Natychmiast więc Sołłohub spieszywszy swoją jazdę wsparł Kozaków i Polaków wyłamujących furtki i podpalających drewnianą palisadę. Według B. Paprockiego „Rościna zaraz kozaki rotmistrz w skok ziemną strzelbę ubieżał, już mają na poły wygraną, chce Moskwa do strzelby, a naszy jej mężnie bronią (...)". Zdobyto większość dział rozstawionych na wałach. Pożar zamku szybko się rozprzestrzeniał. Do walki z uparcie się wśród ognia broniącymi strzelcami Sanguszko posłał następne chorągwie litewskie (własną, Tyszkiewicza, Wojny i kniazia Łukomlskiego), które ostatecznie „gwałtownym zewsząd pędem" przełamały opór przeciwnika. Do niewoli dostało się dwóch wojewodów, 300 znaczniejszych bojarów i 800 strzelców z rusznicami. Sanguszko zrównał zdobytą Ułę z ziemią, a jeńców i pobrane działa przyprowadził tryumfalnie do króla na sejm lubelski. Ważny punkt kontrolujący żeglugę na Dźwinie został opanowany. Dobrze obmyślony plan i czas ataku, doborowe, zdyscyplinowane chorągwie, wykorzystanie czynnika zaskoczenia - wszystko to pozwala wystawić wysoką ocenę Sanguszce, który jeszcze raz udowodnił, że posiada większe umiejętności dowódcze od Chodkiewicza. Król nakazał mu pozostać nad Ułą w celu kierowania budową nowego zamku. Do pracy ściągnięto chłopów z okolicznych starostw, a podskarbi litewski miał dostarczyć niezbędnych funduszów..."

zdobycie Uły

Fragment książki: Marek Plewczyński "Wojny i wojskowość polska w XVI wieku. Tom II. Lata 1548–1575" s. 204-205

Nasz serwis, podobnie jak inne warownie w sieci, używa ciasteczek w celach statystycznych oraz aby serwować Ci reklamy (Google AdSense) dopasowane do Twoich zainteresowań. Dzięki temu możemy dbać o renowację naszych treści. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.