ozdoba

Wyprawa Olbrachta Łaskiego na Oczaków 1568

ozdoba

"...W styczniu 1568 r. Krymcy z Nogajami wdarli się czarnym szlakiem na Podole litewskie, złupili okolice Bracławia i uderzyli na Wołyń. Były to luźne czambuły, które dokonały najazdu bez wiedzy chana Dewlet Gireja I. Na początku kwietnia ruszyli z kolei szlakiem wołoskim najeźdźcy z Białogrodu i Oczakowa pod dowództwem Bachara, Szczychozy, Bakaja, Schiche i Sargela. Przeprawili się przypuszczalnie przez Dniestr w okolicy Czerwonogrodu, pognali wzdłuż Strypy na północ, po czym skręciwszy na zachód dotarli do położonego 60 łan na południowy wschód od Lwowa Drohobycza nad Tyśmienicą. Następnie zawrócili na wschód i przez zachodnie Podole wycofali się z powrotem na stronę mołdawską. W wyniku ich dwutygodniowego pobytu na ziemiach królewskich 2-3 tys. ludzi dostało się w jasyr tatarski. Pokonywali ordyńcy ok. 20-25 km dziennie i praktycznie byli nieuchwytni dla jazdy polskiej złożonej z oddziałów zaciężnych, ochotniczych i prywatnych.


Fragment książki: Marek Plewczyński "Wojny i wojskowość polska w XVI wieku. Tom II. Lata 1548–1575" s. 261

powrót Tatarów z jasyrem?

Zapewne ze względu na podeszły wiek hetmana Sieniawskiego obronę organizował wojewoda sieradzki Olbracht Łaski znajdujący się wówczas na Rusi. To on począł gromadzić rozproszone siły zaciężne i prywatne, ale koncentracja nastąpiła zbyt późno. Jego oddział prywatnej jazdy liczył co najmniej 400 husarzy i 100 kozaków, bo tyle przyprowadził wojewoda w lutym 1574 r. na powitanie Henryka Walezego. Nie zdążono przejąć łupieżców na szlaku, gdzie były szanse ich rozbicia i odebrania jasyru. W pogoń za wycofującymi się Tatarami rzuciło się ponad 1000 jazdy dowodzonej poza Łaskim przez rotmistrzów zaciężnych: Jakuba Secygniowskiego, Jana Jordana, Krzysztofa Tarnawskiego i Marcina Strońskiego. Ordyńcy z jasyrem wracali szlakiem wołoskim wzdłuż Dniestru do Białogrodu, gdzie spotkali się jakoby z ostrą reprymendą ze strony sędziakbeja. Miał on z rozkazu sułtańskiego bronić im przeprawy, ostrzelać, odebrać im część jeńców, a niektórych spośród nich uwięzić.

Posuwający się szlakiem wołoskim Polacy zorientowali się, że napastnicy im uszli, w związku z czym nie poszli już na Białogród. Łaski postanowił odciąć wycofujących się Oczakowców i przeprowadzić uderzenie odwetowe. Jazda polska przeprawiła się pod Techinią na lewą stronę Dniestru i przez Pobereże skierowała się na Oczaków. Dnia 10 maja 1568 r. otoczyła zamek oczakowski i poczęła się mścić na miejscowej ludności tatarskiej. Wielu mieszkańców i czabanów wzięto do niewoli, zagarnięto 59 koni, 3160 sztuk bydła i 15.862 owce. [...]

Odwrót przebiegał przypuszczalnie drogami okrążającymi liman Berezanu od północy, następnie wzdłuż rzeki Teligułu do szlaku kuczmańskiego i stąd już przez Kopystrzyń na Podole. Pokonali jeźdźcy polscy około 1200 km, z tego blisko 300 km osłonięci taborem sformowanym z własnych i zdobycznych wozów lub powiązanych zwierząt. Ostrzeliwali się z łuków i rusznic, a ataki odpierali rohatynami i kopiami. Było to pierwsze w takiej skali użycie taboru wobec przeciwnika wschodniego w czasie odwrotu. Zastosowano go z powodzeniem, choć nie bez strat, zwłaszcza w chorągwi Jordana. Zdała też egzamin jazda kozacka, której sposób walki i uzbrojenie najlepiej odpowiadały tego typu aktywnym działaniom odwrotowym. Straty jednak spowodowane najazdem tatarskim na ziemie polskie były znaczne. Po napadzie Łaskiego na Oczaków odtransportowano połowę jeńców do Turcji, tak że wskutek interwencji kasztelana wojnickiego Piotra Zborowskiego spisano tylko 1500 ludzi wziętych w jasyr u sędziakbeja białogrodzkiego, a uwolniono z nich początkowo tylko 70-ciu.

Odtąd, po poniesionych stratach w czasie odwrotu Łaskiego taborem, ustały polskie wyprawy nad Morze Czarne. Na naprężone na przełomie lat 60 i 70-tych stosunki Polski z Dewlet Girejem nie bez wpływu było ubezpieczenie sobie przez króla spokoju od południa bezpośrednio przez Stambuł. Wysłany do sułtana w poselstwie Zborowski zdołał zatrzeć złe wrażenie, jakie Selim mógł odnieść po wyprawie Łaskiego..."


Fragment książki: Marek Plewczyński "Wojny i wojskowość polska w XVI wieku. Tom II. Lata 1548–1575" s. 261-264

Nasz serwis, podobnie jak inne warownie w sieci, używa ciasteczek w celach statystycznych oraz aby serwować Ci reklamy (Google AdSense) dopasowane do Twoich zainteresowań. Dzięki temu możemy dbać o renowację naszych treści. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.