ozdoba

Gniew 1457

ozdoba

Szukaj:

Zapisz się na bezpłatny newsletter:

"...Oddziały królewskie i gdańskie pod dowództwem starosty tczewskiego Prandoty Lubieszowskiego podeszły pod Gniew 30 lipca. Podczas kiedy zaciężni i wielkopolskie pospolite ruszenie (łącznie około 1300 ludzi) obiegli (częściowo) zamek i miasto od strony lądu, flotylla gdańska, z Hermanem Stargardem i Wilhelmem Jordanem na czele (kilka—kilkanaście statków i uzbrojonych łodzi), zablokowała je od strony Wisły i Wierzycy. Załogą gniewską dowodzili rotmistrz Fryc Raweneck i wielki komtur Ulryk von Isenhofen; miała ona ograniczone zapasy żywności, dlatego liczyła mocno na odsiecz z Pomezanii i Warmii.

Prandota prowadził oblężenie nieumiejętnie, ograniczając się do ostrzału miasta z dział i kusz; na szturm nie potrafił się zdecydować, choć dysponował machinami oblężniczymi. Z kolei nadciągający z odsieczą Krzyżacy nie udzielili pomocy Raweneckowi, gdyż na widok okrętów gdańskich zrezygnowali z forsowania Wisły. Czerwonka, jako starosta malborski, próbował znaleźć wyjście z sytuacji i zaproponował załodze rokowania kapitulacyjne, lecz Raweneck odmówił. Położenie oblegających stało się trudne: wyczerpały się zapasy prochu i strzał, a wobec nieopłacenia zaciężnych gdańskich część okrętów odpłynęła do Gdańska. Zarzucono więc projekt sprowadzenia stamtąd Wisłą dalszych 400 zaciężnych i odwołano się o pomoc do króla. Jego interwencja jednak i pobyt pod Gniewem 3—4 września, nie wsparty odpowiednią dotacją pieniężną, nie przyniosły rozwiązania. A upadek Gniewa był bliski: 2 / 3 jego załogi chorowało, reszta domagała się wypłaty żołdu, grożąc wydaniem zamku i miasta. Gdyby strona polska wykazała więcej cierpliwości, Gniew byłby skapitulował, ale oblegających znużyło przeciągające się oblężenie. Te nastroje sprytnie wykorzystał Raweneck. Zdołał on przekupić rycerza Jana Kromnowo, który wszczął rozruch w obozie polskim, żądając zaprzestania oblężenia jako bezowocnego. Oddziały polskie, mimo protestów Prandoty, zwinęły obóz 22 września i odeszły do Korony. Z konieczności odpłynęły wtedy do Gdańska jego okręty z zaciężnymi Gniew pozostał w rękach krzyżackich, co nie tylko pogorszyło bezpieczeństwo żeglugi wiślanej, ale ułatwiło Krzyżakom dalsze akcje zbrojne nad dolną Wisłę..."


Fragment książki: J. W. DYSKANT "ZATOKA ŚWIEŻA 1463" s. 116-117

W tym serwisie stosuje się pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, dzięki temu dostosowuje się on do Twoich indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Możesz w każdym czasie dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.