"...Oblężenie rozpoczęło się 28 stycznia i omal nie przyniosło
tragicznego końca krucjacie. Saraceni posłużyli się
fortelem. Wypuścili z twierdzy część zwierząt, a gdy Frankowie
złamali szyki i rozbiegli się po okolicy w pogoni za
nimi, uderzyli nagle na rozproszonego nieprzyjaciela. Zamęt
wśród krzyżowców był tak wielki, że w pewnej chwili
w śmiertelnym niebezpieczeństwie znalazł się sam hrabia
Rajmund. Jego straż przyboczna zagubiła się gdzieś i hrabia
musiał z desperacją walczyć o życie. Na szczęście dla
niego i krzyżowców przeciwnika, który dysponował o wiele
mniejszymi siłami, udało się odeprzeć.
Następnego dnia Frankowie, już skonsolidowani i żądni
odwetu, podeszli pod mury Zamku Kurdów, aby powtórzyć
szturm, ale spotkała ich niespodzianka. Twierdza opustoszała.
Jej załoga, nie licząc na powtórne przechytrzenie
nieprzyjaciela wroga, wolała uciec niż dać się wyrżnąć..."
Fragment książki: S. Leśniewski "JEROZOLIMA 1099" s. 164-165