W 894 roku dwaj greccy urzędnicy, Stauracjusz i Kosmas, za zgodą ministra Styliana Zautzesa, przejęli monopol na handel z Bułgarią. Oprócz tego centrum handlu z Bułgarią przeniesiono z Konstantynopola do Tesaloniki, nakładając jednocześnie dodatkowy podatek na bułgarskich przedsiębiorców. Bułgarzy poczuli się niesprawiedliwie skrzywdzeni, ponosząc większe koszty. Interwencja bułgarskiego cara Symeona I Wielkiego w stolicy Bizancjum nie przyniosła żadnych skutków. Powyższe wydarzenia oraz nieustępliwa postawa rządu Leona VI dały powód do rozpoczęcia działań zbrojnych pierwszej wojny gospodarczej średniowiecznej Europy.
"...Po negatywnej reakcji Leona VI na prośbę Symeona, władca bułgarski wyruszył na czele swoich wojsk przeciw Bizantyńczykom. Na wieść o tym cesarz wysłał przeciw siłom bułgarskim armię, której istotną część stanowiły oddziały gwardii cesarskiej pod dowództwem stratelatesa Prokopiusza Krinitesa. Do starcia doszło we wschodniej Tracji, która wówczas wchodziła w skład temu Macedonia. Bizantyńczycy ponieśli klęskę. Zginął sam wódz wyprawy, jak i wielu żołnierzy. Bułgarzy wzięli też do niewoli sporo jeńców. Nie ma jednak źródłowych podstaw do określenia bizantyńskich strat. Sukces bułgarski był, jak to się sądzi, konsekwencją dwóch zasadniczych przyczyn. Po pierwsze, Bizantyńczycy nie spodziewali się tak nagłej i zdecydowanej akcji Symeona i byli nią zaskoczeni. Po wtóre, nie dysponowali w tym czasie na froncie bałkańskim jakimiś znacznymi siłami, które szybko mogliby przerzucić przeciw Bułgarom. Przypomnieć w tym kontekście należy, że byli wówczas zaangażowani w działania wojenne przeciw Arabom.
Wydaje się, że Bułgarzy swoje zwycięstwo musieli opłacić znacznymi stratami, skoro nie kontynuowali działań wojennych i zawrócili na własne terytorium..."
Fragment książki: M. J. Leszka "SYMEON I WIELKI A BIZANCJUM" s. 76-77
"...Kampania, która była owocem porozumienia z Węgrami, przeprowadzona została z dużym rozmachem. Bizantyńskie siły lądowe, na czele których postawiony został Nikefor Fokas, domestyk schol, zaatakowały Bułgarię od południa. Bizantyńska flota zaś wysłana została na Dunaj, gdzie miała być wykorzystana do przerzucenia Węgrów na terytorium bułgarskie. Dowodził nią drungariusz Eustacjusz. Symeon, który, jak można sądzić, nie był zorientowany, że grozi mu atak z dwóch stron, tj. - od południa i północy, ruszył przeciw armii Nikefora. Leon VI, jednocześnie z wysłaniem wojska, podjął próbę negocjacji z Bułgarami. W tym celu wysłał do Symeon kwestora Konstantinakesa, którego jednak Symeon nie przyjął i kazał uwięzić. Misja bizantyńskiego posła oceniana jest przez uczonych jako próba gry na zwłokę. Bizantyńczycy poprzez pozorowanie woli prowadzenia negocjacji pokojowych chcieli zyskać czas na przerzucenie wojsk węgierskich przez Dunaj. Postawiłoby to Symeona w obliczu wojny na dwa fronty..."
Fragment książki: M. J. Leszka "SYMEON I WIELKI A BIZANCJUM" s. 84
"...Zaangażowanie się Borysa w działania przeciw Węgrom podnieść miało morale bułgarskiej armii i zaowocowało sukcesem. W bitwie, która się rozegrała, Bułgarzy odnieśli zwycięstwo. Rocznikarz twierdzi, że była ona nader krwawa i przyniosła jednej i drugiej stronie znaczne straty. Samych Bułgarów zginąć miało dwadzieścia tysięcy, co sugeruje, że po stronie węgierskiej liczba zabitych byłaby jeszcze większa. Można mieć wątpliwości co do wielkości strat, ale wydaje się, że wydźwięk tej wzmianki jest prawdziwy. Bułgarzy pokonali Węgrów i zmusili ich do opuszczenia swojego terytorium. Straty, które ponieśli nie pozwoliły im jednak na ostateczne rozprawienie się z przeciwnikiem..."
Fragment książki: M. J. Leszka "SYMEON I WIELKI A BIZANCJUM" s. 87-88
"...Bitwa pod Bulgarofygon i ewentualny marsz pod Konstantynopol zakończyły wojnę, która rozpoczęła się dwa lata wcześniej. Nie wiemy jednak czy doszło wówczas do podpisania porozumienia pokojowego. Źródła w tej kwestii milczą. Dość powszechnie uznaje się jednak, że do takiego doszło, a jego postanowienia sprowadzały się do przywrócenia istniejącego przed wojną status quo. Są dwa podstawowe względy, które wskazują na możliwość zawarcia pokoju lub przynajmniej rozejmu. Po pierwsze - stan obu państw w końcu 896 r. Bułgaria, mimo zwycięstwa, była wyniszczona działaniami wojennymi, szczególnie najazdami węgierskimi. Nie można wykluczyć, że Borys-Michał i jego otoczenie niechętne wojnie naciskało na zawarcie układu, w sytuacji, która przecież była korzystna dla Bułgarów. Z kolei Bizantyńczycy, którzy najpierw stracili sojuszników w postaci Węgrów, a później mimo zgromadzenia poważnych sił ponieśli klęskę pod Bulgarofygon, zapewne gotowi byli do podjęcia negocjacji i niekontynuowania walk. Po wtóre, co wydaje się być argumentem decydującym, brak w źródłach informacji o dalszych działaniach wojennych..."
Fragment książki: M. J. Leszka "SYMEON I WIELKI A BIZANCJUM" s. 94-95