W sierpniu 1009 roku do wybrzeży Anglii dotarła duńska flota, która znana jest w historii pod nazwą armii Thorkella. Po połączeniu swych sił z wikingami zamieszkującymi wyspę Wight rozpoczęli pustoszenie terenów Anglii.
"...Duńczycy przenieśli się na wyspę Wight, skąd urządzali ataki na pobliskie Hampshire i położone dalej na północ Berkshire. Ethelred nakazał powołać pod broń cały naród, choć, jak zaznacza autor Kroniki, nieprzyjaciel przemieszczał się jak i gdzie chciał.[..]
Jak dowiadujemy z przekazu Kroniki, wojskom króla udało się nawet spotkać z armią najeźdźców, lecz do walki nie doszło. Powodem była interwencja ealdormana Mercii Eadrica, który powstrzymał wojsko przed atakiem..."
Fragment książki: J. Morawiec "KNUT WIELKI" s. 69
"...Niepowstrzymywani przez nikogo wikingowie urządzali najazdy w Kent i Essex po obu stronach Tamizy, zapuszczając się nawet na Londyn, którego nie zdołali zdobyć. Po Bożym Narodzeniu zaatakowali Oxford a przez resztę zimy operowali u wybrzeży Kentu..."
Fragment książki: J. Morawiec "KNUT WIELKI" s. 69
Zwraca się uwagę na zmianę taktyki wojsk skandynawskich, które wyraźnie dążyły wówczas do otwartego starcia z siłami anglosaskimi. Niewykluczone, że było to spowodowane, odmiennymi niż dotąd, planami najeźdźców. Thorkell był prawdopodobnie zainteresowany czymś więcej niż szybkim zdobyciem łupów i, równie szybkim, powrotem w swoje strony. Już działania roku poprzedniego pozwoliły jego wojskom zebrać znaczące łupy. Skierowanie się od razu w stronę Ringmere mogło być tymczasem wynikiem bardziej dalekosiężnego planowania. Russell Poole podkreśla strategiczne znaczenie rejonu, w którym rozegrano bitwę. Jego kontrola ułatwiała dalsze przemieszczanie się w Anglii Wschodniej oraz otwierała drogę w różnych kierunkach w głąb kraju. Armia Ulfcetela samą swoją obecnością, mogła te plany zniweczyć.
Według Kroniki Anglo-Saskiej, armia Thorkella osiągnęła dość łatwe zwycięstwo. Opierający się na jej przekazie Jan z Worcester wskazuje, że gdy bitwa rozgorzała w pełni, wojska Ulfcetela rozpierzchły się. Wpływ na to mogła mieć śmierć wielu znaczących rycerzy, między innymi Athelstana, szwagra lub zięcia króla Anglii oraz Wulfrica, syna ealdormana Mercii Leofwine. Tym, który jako pierwszy miał opuścić pole walki, był Thorkell, bez wątpienia Skandynaw, który zapewne brał udział w bitwie jako jeden z wielu najemników zatrudnianych przez Ethelreda.
Fragment książki: J. Morawiec "KNUT WIELKI" s. 71
Klęska pod Ringmere sparaliżowała wszelkie możliwości obronne Anglosasów. Armia Thorkella przez resztę roku, właściwie nie niepokojona, atakowała paląc i grabiąc, kolejne miejsca w południowo-zachodniej Anglii. Kronika Anglo-Saska wymienia Thetford, Cambridge, Oxfordshire, Buckinghamshire oraz Bedford. Najeźdźcy, wyposażeni w konie, byli mobilni i nieuchwytni. Na Tamizie cumowały ich łodzie, do których regularnie zwożono łupy. Ostatnim akcentem 1010 roku (30 listopada) było spalenie Northampton.
Fragment książki: J. Morawiec "KNUT WIELKI" s. 73
8 września armia Thorkella rozpoczęła oblężenie Canterbury. Po trzech tygodniach miasto było zdobyte. Zadecydować miała o tym zdrada jednego z archidiakonów imieniem Elfmer. Wikingowie przez jakiś czas plądrowali miasto a następnie podążyli w stronę wybrzeża, gdzie stacjonowały ich łodzie. Napastnicy zabrali ze sobą sporą liczbę jeńców. Wśród nich byli: arcybiskup Canterbury Elfheah, biskup Rochester Godwine, szeryf Alfred oraz Leofrun, przeorysza klasztoru św. Mildredy.
Fragment książki: J. Morawiec "KNUT WIELKI" s. 73-74