ozdoba

INTERWENCJA ZBROJNA NA WĘGRZECH PRZECIWKO MACIEJOWI KORWINOWI
1471

ozdoba
894-896 Wojna bułgarsko-bizantyjska
917-924 Wojna bułgarsko-bizantyjska
953-955 Bunt Ludolfa w Niemczech
955 Najazd Węgrów na Bawarię
1001-1004 Wojna bułgarsko-bizantyjska
1009–1012 Najazd armii Thorkella na Anglię
1015-1018 Wojna bułgarsko-bizantyjska
1078 - 1080 Wojna cesarza Henryka IV z Saksonią
1081-1085 Wojna bizantyjsko-normańska
1096-1099 I wyprawa krzyżowa
1109 Wojna polsko-niemiecka
1145-1149 II wyprawa krzyżowa
1189-1192 III wyprawa krzyżowa
1202-1204 IV wyprawa krzyżowa
1217-1221 V wyprawa krzyżowa
1221-1223 Dżebe i Subedej w zachodniej Azji
1235-1242 Najazd Batu i Sübedeja na Europę
1248–1254 VI wyprawa krzyżowa
1253 Kampania Opawska
1259-1260 Najazd Burundaja na Polskę
1270 VII wyprawa krzyżowa
1283-1309 Wojna krzyżacko-litewska
1302-1305 Wojna francusko-flamandzka
1308-1309 Zabór Pomorza Gdańskiego przez Krzyżaków
1311-1325 Wojna krzyżacko-litewska
1327-1332 Wojna polsko-krzyżacka o Pomorze Gdańskie i ziemię chełmińską
1337–1453 Wojna stuletnia
1381–1384 Pierwsza wojna Jagiełły z Witoldem
1382-1385 Wojna Grzymalitów z Nałęczami
1390-1392 Druga wojna Jagiełły z Witoldem
1391 Pierwsza wojna Władysława Jagiełły z Władysławem Opolczykiem
1393-1394 Druga wojna Władysława Jagiełły z Władysławem Opolczykiem
1396 Trzecia wojna Władysława Jagiełły z Władysławem Opolczykiem
1406–1408 Wojna o Psków
1409–1411 Wojna Polski i Litwy z Zakonem Krzyżackim
1414 Wojna głodowa
1419–1436 Wojny husyckie
1422 Wojna golubska
1431–1435 Wojna polsko-krzyżacka
1440 – 1442 Wojna domowa na Węgrzech
październik 1443 – luty 1444 Pierwsza kampania Władysława Warneńczyka przeciwko Turkom
wrzesień - listopad 1444 Druga kampania Władysława Warneńczyka przeciwko Turkom
1454–1466 Wojna trzynastoletnia
1471 Interwencja zbrojna na Węgrzech przeciwko Maciejowi Korwinowi

"...w 1457 roku umarł król Władysław Pogrobowiec, a ponieważ zmarł bezdzietnie, jego śmierć torowała drogę potomstwu Kazimierza i Elżbiety do dziedziczenia tronów w Pradze i Budzie. [...] Praktycznie od razu po śmierci Pogrobowca Kazimierz Jagiellończyk wraz z małżonką zaczęli zabiegać o uznanie swoich praw do obu koron, jednak nie zdecydowali się wtedy na żadne działania militarne. [...]

Dopiero śmierć Jerzego z Podiebradów otworzyła przed polską parą królewską widoki na to, by sięgnąć po koronę czeską. I tak na czeskim tronie, w wyniku elekcji w Kutnej Horze, która odbyła się 27 maja 1471 roku, zasiadł pierworodny Kazimierza Jagiellończyka, Władysław. [...] Najstarszy z synów Kazimierza Jagiellończyka i Elżbiety Rakuszanki przyjął koronę królewską w Pradze 22 sierpnia 1471 roku


Fragment książki: Kamila Grzymalska "KRÓLEWICZ KAZIMIERZ JAGIELLOŃCZYK." s. 97-98

"...Wraz z nastaniem roku 1471, pojawiła się, jak się przynajmniej wtedy wydawało, dogodna okazja do obalenia rządów Macieja Korwina. Wybuchł bowiem bunt magnatów węgierskich, którym nie podobały się poczynania Korwina jako władcy. Przyczyną ich niezadowolenia była polityka wewnętrzna węgierskiego króla, która opierała się na centralizacji władzy. [...] Panowie węgierscy, których swobody za sprawą rządów Macieja zostały ograniczone, liczyli na to, że obalą Korwina i wyniosą na tron polskiego królewicza Kazimierza, a liczący wówczas trzynaście lat młodzieniec będzie w ich rękach marionetką, którą łatwo pokierują.

Spisek przeciwko Korwinowi prawdopodobnie zawiązał się po śmierci Jerzego z Podiebradów. Kiedy jednak dokładnie spiskowcy rozpoczęli pertraktacje w tej sprawie z królem Polski — trudno ustalić. Do buntu przyłączyli się dawni współpracownicy Macieja Korwina, znani humaniści — arcybiskup ostrzyhomski Jan Vitéz i wybitny poeta Janus Pannonius. Decyzję o podjęciu przez Polskę działań zbrojnych przeciwko Maciejowi podjęto zapewne po elekcji kutnohorskiej, czyli w czerwcu 1471 roku. W każdym razie, od połowy lipca 1471 roku na arenie międzynarodowej strona polska już całkowicie otwarcie mówiła o potrzebie zbrojnej interwencji na Węgrzech. Już 13 lipca 1471 roku wojewoda mołdawski Stefan zadeklarował gotowość wsparcia wojska polskiego posiłkami w liczbie tysiąca zbrojnych. On też pośredniczył w przyjęciu przysięgi wierności od siedmiogrodzkich Szeklerów na rzecz królewicza Kazimierza. Ostatecznie jednak Stefan nie wziął udziału w wyprawie węgierskiej i okazał się fałszywym sojusznikiem.

Młody królewicz podpisał 20 września 1471 roku i kazał przesłać Maciejowi Korwinowi oficjalne wypowiedzenie wojny, spisane przez kanclerza Węgier Jana Vitéza głoszące, że Kazimierz do korony węgierskiej ma prawa dziedziczne, a Maciej Korwin jest jedynie w kraju uzurpatorem, który bezprawnie przywłaszczył sobie koronę świętego Stefana. Dokument ten Korwin zaprezentował we wrześniu 1471 roku na sejmie, na którym też zdecydował się pójść na daleko idące ustępstwa w stosunku do buntującej się szlachty węgierskiej. Wskutek tego posunięcia, grono zwolenników królewicza Kazimierza zaczęło się gwałtownie kurczyć. Co więcej, na tym właśnie sejmie Maciejowi udało się przeciągnąć na swoją stronę niezdecydowanych, a nawet tych, którzy dotychczas byli mu zdecydowanie przeciwni. Na manifest Kazimierza zaś sejm wystosował odpowiedź, w której stwierdzono, że prawo węgierskie wyklucza sukcesję w linii żeńskiej, wobec czego synowie Elżbiety Rakuszanki nie mogą ubiegać się o koronę węgierską, a elekcja Macieja Korwina była jak najbardziej zgodna z prawem. Węgrzy opowiedzieli się po stronie Korwina i byli gotowi bronić swego króla do utraty życia włącznie. Już to oświadczenie jasno i wyraźnie dawało do zrozumienia, że w razie wkroczenia na Węgry wojsk polskich, nie będzie można liczyć na wybuch powstania popierającego królewicza Kazimierza i Węgrzy opowiedzą się po stronie Korwina. Planowaną wyprawę strona polska zamierzała jednak podjąć, nie bacząc na realne szanse na sukces przedsięwzięcia. Być może liczono na łut szczęścia, to na pewno, wybitne umiejętności dowódców wyprawy lub, że przeważy liczba kopii. W kampanię węgierską zaangażowała się pokaźna liczba wojska, 12 tys. zbrojnych, z czego 75% stanowiła jazda. Do tego doliczyć jeszcze trzeba przybywające z pomocą królewiczowi Kazimierzowi oddziały z Czech pod dowództwem Pawła Jasieńskiego, czyli około 6 tys. zaciężnych. W sumie dawało to rzeczywiście znaczną liczbę wojska, które dorównać mogły sile przeciwnika. W składzie tej armii znajdowali się w przeważającej mierze żołnierze najemni, głównie niemieccy, czescy i śląscy. I tu pojawiał się pewien problem, a mianowicie zagrożenie, że udział tychże wojsk najemnych miał zależeć od ich regularnego opłacania, co w przypadku braku funduszy groziło rozsypką armii. Jednakże, dodać też należy, że czas działał na korzyść Macieja Korwina, który zrezygnowawszy na razie z walki o tron czeski, postanowił całą uwagę skierować na utrzymaniu tego węgierskiego. Zaciągnął wojska z Czech, Moraw i pogranicza tureckiego, zorganizował werbunek w Austrii i wprowadził wzmożony nadzór granicy północnej od strony tzw. Górnych Węgier (dzisiejszej Słowacji). W sumie udało się Korwinowi zwerbować 16-tysięczną armię, w której składzie znaleźli się w przeważającej mierze zaciężni i chłopi..."


Fragment książki: Kamila Grzymalska "KRÓLEWICZ KAZIMIERZ JAGIELLOŃCZYK." s. 98-102

"...Faktyczne dowództwo nad polską armią objął Piotr Dunin z Prawkowic, wypróbowany żołnierz z czasów wojny trzynastoletniej. [..] W chwili konfliktu z Węgrami był już doświadczonym wojownikiem, liczył bowiem blisko sześćdziesięciu lat. Jednak, nawet tak znakomita osobistość, doskonały strateg i wybitny wódz, nie był w stanie zagwarantować przedsięwzięciu węgierskiemu sukcesu. W każdym bądź razie, jego obecność w tym konflikcie świadczyła o poważnym potraktowaniu sprawy przez stronę polską. Doradcami Piotra Dunina zostali m.in. Jan Tarnowski, Spytek z Melsztyna, Stanisław Szydłowiecki, Jan Czyżowski i Jan z Latoszyna, wybitny znawca prawa, profesor Akademii Krakowskiej i kilkuletni rektor tej uczelni. Człowiekiem od podejmowania trudnych decyzji został w tym przypadku wojewoda sandomierski Dersław Rytwiański i to on był „mózgiem” całego przedsięwzięcia..."


Fragment książki: Kamila Grzymalska "KRÓLEWICZ KAZIMIERZ JAGIELLOŃCZYK." s. 103-104

"...Początki marszu na Węgry zapowiadały się nawet obiecująco. Po dostaniu się wojsk polskich na Górne Węgry, okazało się, że młody Jagiellon może tam liczyć na rzesze swoich zwolenników wśród szlachty węgierskiej. I tak np. warownia Stropkowa (dodajmy, będąca własnością Mikołaja Perenyi), położona na południowy wschód od Bardejowa w komitacie zemplińskim, otwarła swoje bramy przed polską załogą. Piotr Dunin wolno posuwał się zatem w kierunku Koszyc czekając, aż dołączą do niego oddziały Pawła Jasieńskiego. Już 29 października 1471 roku był pod Szaryszem. Ten wolny przemarsz wojska polskiego…

…umożliwił hrabiemu spiskiemu Emerykowi Zapolyi i wojewodzie siedmiogrodzkiemu Mikołajowi Czuporowi ufortyfikowanie Koszyc i zajęcie wyczekującej pozycji pod odległym o przeszło 100 km na południowy zachód Egerem.

Także Piotr Dunin w trakcie kilkudniowego postoju pod Koszycami trafnie ocenił sytuację, że miasto będzie trudne do zdobycia bez większej liczby piechoty i artylerii, wobec czego nie pokusił się o jego oblężenie. Wojsko polskie pod dowództwem Pawła Jasieńskiego połączyło się około 6 listopada z armią Dunina pod Koszycami. Tym sposobem siły polskie wzrosły do 18 tys. żołnierzy i skierowały się na południe przez Jagrę, Eger (który ominięto), Gyöngyös, Szikso do Hatvanu. Tymczasem Zapolya wespół z Czuporem zbiegli przed armią polską spod Egeru w kierunku Pesztu, rezygnując z walki na otwartym polu. Maciej Korwin konsekwentnie unikał stoczenia walnej bitwy, nastawiając się na obronę twierdz. Zawczasu jeszcze Peszt, ważne strategiczne miasto broniące dostępu do stolicy, zostało silnie ufortyfikowane i obsadzone wojskiem najemnym, a wszystkich jego mieszkańców przeniesiono do Budy. Wobec tego, wojska Dunina rozbiły warowny obóz w Hatvanie, w pobliżu Budy, około 15 km na północny wschód od Pesztu i wyczekiwały tam na pojawienie się węgierskich zwolenników królewicza Kazimierza. Niebawem okazało się, że Polacy przybyli za późno, kiedy wśród Węgrów opadły już nastroje bojowe, duch buntu przeciwko Korwinowi wygasł, a i na próżno byłoby też szukać poparcia wśród rzesz szlacheckich. Jak zauważa Marek Plewczyński: „Węgrzy zachowywali się biernie, ale też nie stawiali Polakom żadnego oporu.” Wsparcie samych Węgrów, na które tak bardzo liczono, nie nadchodziło. Do królewicza Kazimierza przyłączyli się jedynie Jan Dyak, Rajnald Rozgonyi oraz bracia Perenyi, jednak to było zdecydowanie za mało, by wygrać batalię o koronę świętego Stefana.

W obozie hatvańskim stacjonowała armia polska bezczynnie przez blisko trzy tygodnie, kiedy to dochodziło jedynie do sporadycznych utarczek z żołnierzami Korwina. Ponieważ pod koniec listopada upływał termin wypłaty wojsku żołdu, w związku z tym królewicz Kazimierz musiał zagwarantować poręczenie zapłaty za służbę. Przypuszcza się, że Piotr Dunin zapewne chciał pokusić się o szturm na Peszt, ale od tego zamiaru skutecznie odciągał go polityczny przywódca wyprawy, Dersław Rytwiański. W okresie, kiedy wojsko królewicza było właściwie bezczynne, czasu nie tracił jednak Maciej Korwin, który wydał rozkaz swej kawalerii, by ta splądrowała dobra arcybiskupa ostrzyhomskiego Jana Vitéza. Chodziło o zastraszenie ewentualnych zwolenników Kazimierza i pozbawienie armii polskiej zaopatrzenia. Co się też Maciejowi Korwinowi udało. Piotr Dunin musiał bowiem przenieść obozowisko spod Hatvanem na pola rozciągające się pod klasztorem i miasteczkiem Szak nad rzeką Ren. Liczono tam na dostępność zaopatrzenia w żywność dla armii i drewno na opał wobec jesiennych chłodów, które wraz z tą porą roku nastały. W nowym miejscu obozowiska szybko przekonano się, że splądrowane dobra arcybiskupie nie są w stanie wyżywić 18-tysięcznej armii. I tak, wraz z nastaniem jesiennej słoty, nastrój bojowy w polskiej armii wygasł. Wobec braku zapłaty za służbę, żołnierze, w pierwszej kolejności niemieccy, zaczęli opuszczać obozowisko. Wraz z nastaniem pierwszych przymrozków, w obozie zaczęły pojawiać się i choroby. Wtedy pomocny rzeczywiście okazał się arcybiskup ostrzyhomski, który zgodził się na to, by wojsko polskie znalazło schronienie w należących do niego mieście i zamku nitrzańskim.

Wydawać się mogło, że przełomowy dla tej kampanii będzie grudzień 1471 roku, kiedy to wojska Macieja Korwina w liczbie 16 tys. żołnierzy opuściły Budę i zbliżały się w kierunku obozu polskiego w Nitrze. Jego armia składała się głównie z najemników i chłopów. Królewicz Kazimierz nie zdecydował się jednak wtedy na stoczenie bitwy, wbrew — jak się podejrzewa — chęciom polskiego rycerstwa. Uradzono, że wojsko polskie pozostanie w Nitrze i tam też zamierzano czekać na dalszy rozwój wydarzeń. Król Maciej rozbił obóz około 20 km od Nitry nad Žitavą. Korwin jednakże nie pokusił się o próbę zdobycia miasta i ostatecznie skierował się z armią pod Ostrzyhom. Najechał na dobra arcybiskupie i samego Jana Vitéza oblegał w jego posiadłości. Tak, że w końcu, chcąc nie chcąc, na pewno zastraszony i przymuszony prawem siły, arcybiskup Jan Vitéz zawarł ugodę z Maciejem Korwinem i odstąpił od popierania królewicza Kazimierza, wydając jednocześnie swe zamki i posiadłości królowi węgierskiemu. Kapitulacja arcybiskupa przypieczętowała koniec marzeń o koronie węgierskiej dla królewicza Kazimierza. Korwin czekał na dalsze posunięcia wrogów w Budzie, w otoczeniu żołnierzy najemnych, a Kazimierzowi nie pozostawało już nic innego, jak wrócić do Polski.

Obóz polski się przerzedził, w ślad bowiem za niemieckimi najemnikami, odeszła też znaczna grupa dworzan królewskich. I wtedy, w poczuciu tragizmu sytuacji, klęski planów zwycięstwa Kazimierza, do dowództwa polskiego dotarły wieści, że król węgierski zdecydował się jednak maszerować na Nitrę w celu zamknięcia Polaków w oblężeniu. Wobec tego, odbyła się narada wojenna celem ustalenia dalszego planu działań. Paweł Jasieński wraz z grupą panów małopolskich postulował pozostanie w Nitrze licząc na to, iż uda się wojsku polskiemu przetrwać oblężenie. Dersław Rytwiański nalegał, by, wobec szerzących się w obozie chorób i głodu, wracać do Polski. I też do jego propozycji przychylił się królewicz Kazimierz. Odwrót zarządzono 26 grudnia 1471 roku, przy czym szybkim marszem posuwano się na północny wschód wzdłuż Hronu ku Orawie, mimo, że ze strony Korwina nie groził żaden pościg za polską armią. Zapewne właśnie na skutek pośpiechu nie zadbano należycie o zabezpieczenie armii głównej tylną strażą, i tak w wyniku niedopatrzenia lub niedbalstwa tabor, złożony z 60 wozów poruszających się za wojskiem, został splądrowany i rozgrabiony przez węgierskich chłopów. W samej Nitrze zdecydowano się pozostawić Pawła Jasieńskiego z 4-tysięcznym wojskiem. Stoczył on kilka potyczek z przeważającymi siłami przeciwnika, po czym zawarto układ zapewniający swobodny odwrót wojsku. Nitra miała odtąd stać się własnością królewicza Kazimierza, a w zamku pozostawiono 300-osobową załogę na czele z Piotrem Kotem, który miał gwarancję dwutygodniowego rozejmu.


Fragment książki: Kamila Grzymalska "KRÓLEWICZ KAZIMIERZ JAGIELLOŃCZYK." s. 104-107

"..To właśnie z decyzją o wycofaniu się z Nitry wiązano później klęskę całego przedsięwzięcia. A jak to zwykle po porażce bywa, szukając winnego, znaleziono go w osobie Dersława Rytwiańskiego i jego pomyśle opuszczenia Nitry. Wojewoda i starosta sandomierski być może na stratega tak ważnej wyprawy się nie nadawał, jednak przyczyna klęski leżała przede wszystkim w brakach finansowych, a samo niepowodzenie było „następstwem szeregu błędów polityczno-wojskowych strony polskiej oraz bierności stronników jagiellońskich na Węgrzech

Królewicz Kazimierz po opuszczeniu Nitry zatrzymał się na krótko w Iłowie, gdzie miał swoich zwolenników, następnie kroki swe skierował do hrabiego Liptawy i Orawy, Piotra Komorowskiego. Zamieszkał w Rožmberku, a wojsko rozmieścił w komitacie liptawskim, obsadzając zamki w Orawie, Liskawie i Hradku. Rychło jednak, nie darząc Komorowskiego zbytnim zaufaniem, (wiedział prawdopodobnie, że Piotr jeszcze przed dwoma laty był sojusznikiem Korwina), a także obawiając się ataku wojsk Macieja i problemów w zaopatrzeniu, podjął decyzję przekroczenia granicy i rozłożenia się z nielicznymi oddziałami na leżach zimowych w ziemi krakowskiej. Jeszcze wcześniej doszły go wieści, że Nitra dostała się w ręce Macieja Korwina, wobec czego królewicz Kazimierz przez Myślenice skierował się do Dobczyc.

Na tereny północnej Słowacji zmierzał też oddział Pawła Jasieńskiego, docierając do Turocza, osiemdziesiąt kilometrów na północny wschód od Nitry. Za tą grupą Maciej Korwin ruszył w pościg, nie bacząc na umowy rozejmowe. Jasieński zdecydował się wtedy na przyjęcie bitwy i zająwszy pozycje, wyczekiwał na nieprzyjaciela. Korwin jednakże po namyśle odstąpił od natarcia. Postanowił zaatakować dopiero wtedy, gdy żołnierze polscy podzielili się na kilka grup, i zajęli zamki Turocz, Iłowie, Michałów i Ubień. Zamki te były przez Macieja Korwina oblegane i ostatecznie żołnierze polscy musieli — wobec braku szans na posiłki z Polski — ugiąć się pod naporem przeciwnika. Wówczas skapitulowali, wywalczając sobie jednak swobodne wyjście z bronią, końmi i sprzętem..."


Fragment książki: Kamila Grzymalska "KRÓLEWICZ KAZIMIERZ JAGIELLOŃCZYK." s. 107-107-109

"...Już pierwsze tygodnie kampanii ujawniły słabości organizacyjne, pewną opieszałość i przede wszystkim brak środków finansowych na wystawienie liczniejszej i potężniejszej armii. Całe przedsięwzięcie było źle przygotowane, a czas działał na korzyść Macieja Korwina, któremu dano możliwość pozyskania dotychczasowych przeciwników, zastraszenia ich lub „przekonania” do siebie za pomocą siły oręża. W polskich oddziałach pojawiły się więc dodatkowe problemy z zaopatrzeniem, przez co wojsku zaczął doskwierać głód. Ponadto na korzyść Korwina działała też pora roku. Władca ten, wyczekiwał stosownej chwili, aż brak żołdu i jesienne słoty zmuszą wojska polskie do odwrotu. Pamiętajmy bowiem, że nadchodząca zima zupełnie nie sprzyjała obozowemu życiu i jeszcze bardziej utrudniała prowadzenie działań militarnych. Do tego w armii Kazimierza zaczęły szerzyć się choroby. Większość Polaków już wtedy zdała sobie sprawę z tego, że szanse osadzenia Kazimierza na węgierskim tronie są nikłe. Wobec tego, szlachta zaczęła wycofywać się z udziału w tym przedsięwzięciu..."


Fragment książki: Kamila Grzymalska "KRÓLEWICZ KAZIMIERZ JAGIELLOŃCZYK." s. 109

"...W całej tej wyprawie dużą walecznością wykazał się Paweł Jasieński, który w kilku potyczkach z armią Macieja Korwina dowiódł swojej odwagi. Rycerz ten to druga, obok Piotra Dunina, wybitna postać tej kampanii. Walczył u boku tego ostatniego we wspomnianej już bitwie pod Świecinem. Za nim ciągnęła się fama odważnego osiłka, który potrafił skoczyć na wroga i kopie przeciwnika pokruszyć lub powytrącać z rąk. Kto wie, gdyby Piotr Dunin lub Paweł Jasieński byli upoważnieni do podejmowania decyzji, a nie Dersław Rytwiański, może losy tej kampanii potoczyłyby się inaczej.


Fragment książki: Kamila Grzymalska "KRÓLEWICZ KAZIMIERZ JAGIELLOŃCZYK." s. 110

"...Węgierski władca, podobnie zresztą jak i strona polska, unikał stoczenia walnej bitwy, bezpośredniej konfrontacji sił, która mogłaby dla całej kampanii okazać się decydującym starciem. Drogi powrotnej nie ułatwiał fakt, że na wycofującą się armię polską, i tak już znacznie uszczuploną, napadali okoliczni chłopi, wezwani przez Macieja Korwina do powstania przeciwko najeźdźcy. Gwoli sprawiedliwości, trzeba dodać, że polska strona też nie próżnowała — nieopłacane oddziały zaciężne dopuszczały się gwałtów, grabieży i zniszczeń, w tym podpaleń kościołów i domostw. W skład armii królewicza wchodził również oddział Tatarów, liczący około tysiąca wojowników. Z powodu ich obecności, w wojsku najbardziej ucierpiała ludność słowacka tzw. Górnych Węgier, czemu królewicz Kazimierz nie był w stanie zaradzić.


Fragment książki: Kamila Grzymalska "KRÓLEWICZ KAZIMIERZ JAGIELLOŃCZYK." s. 110-111

"...Dnia 31 marca 1472 roku w Budzie zawarto rozejm polsko-węgierski, który miał obowiązywać do 1 maja 1473 roku. Jeszcze w czasie układów strony polskiej z węgierską na zjeździe w Opawie jesienią 1473 roku, królewicz Kazimierz wymieniany był jako pretendent do korony świętego Stefana, jednak w układzie pokojowym w Starej Wsi Spiskiej, zawartym 21 lutego 1474 roku, już się go nie wymienia..."


Fragment książki: Kamila Grzymalska "KRÓLEWICZ KAZIMIERZ JAGIELLOŃCZYK." s. 111-112

"...Nieudana wyprawa węgierska Kazimierza ułatwiła Maciejowi Korwinowi rozprawę z buntującymi się magnatami: Vitéz został uwięziony, a Pannonius zmuszony do ucieczki, w trakcie której zmarł..."


Fragment książki: Kamila Grzymalska "KRÓLEWICZ KAZIMIERZ JAGIELLOŃCZYK." s. 112

"...Stosunki polsko-węgierskie stały się jeszcze bardziej napięte. Część nieopłacanych polskich wojsk zaciężnych we wrześniu 1473 roku wkroczyła, za milczącym przyzwoleniem króla Kazimierza, na Górne Węgry, dopuszczając się tam rozbojów i siejąc spustoszenie. W kampanii grudniowej 1473 roku Maciej Korwin zdołał wyprzeć najeźdźców ze swoich ziem, a w odwecie 12 stycznia 1474 roku jego 6-tysięczna armia najechała na Polskę, równając z ziemią całe środkowe Podkarpacie. Organizowane w pośpiechu pospolite ruszenie zawiodło, więc król Polski, ulegając naciskom swoich doradców, zdecydował się na negocjację z Węgrami. I tak 21 lutego 1474 roku w Starej Wsi Spiskiej zawarto wspomniany wyżej pokój. Traktat z Węgrami w praktyce oznaczał rezygnację Jagiellonów ze starań o koronę świętego Stefana, przynajmniej za życia Macieja Korwina. Uregulowano przy tym kwestię graniczne i określono stosunek obydwu państw do Mołdawii. Hołdownik Polski, wojewoda Stefan III, zwany później Wielkim, uzyskał od Macieja Korwina przebaczenie i darowanie win za chwilowe poparcie kampanii zbrojnej królewicza Kazimierza. W zamian za to, przyrzekł Maciejowi wierność oraz osobistą służbę wojenną podczas wypraw tureckich i nie tylko, słowem gotowość do wsparcia militarnego przeciwko wszystkim, za wyjątkiem polskiego króla..."


Fragment książki: Kamila Grzymalska "KRÓLEWICZ KAZIMIERZ JAGIELLOŃCZYK." s. 112

Strona główna Władcy Ważne bitwy Polityka prywatności Antykwariat Księga gości