"...w 1506 r. wierni dotychczas Moskwie Tatarzy krymscy przeszli na stronę Polski i Litwy. Na mocy zawartego układu Mengli-Girej zrzekał się prawa do wszystkich ziem ruskich zagarniętych przez Moskwę na Litwie. Dawniej bowiem należały one do Złotej Ordy, której spadkobiercą czuł się właśnie Chanat Krymski. Mengli-Girej przyznawał Zygmuntowi I prawa do Pskowa, Nowogrodu Wielkiego i Riazania. Z takimi poczynaniami swego niedawnego jeszcze sojusznika nie zgadzał się nowy władca Moskwy, Wasyl III. Odpowiedzią na ten układ było wznowienie działań wojennych przez stronę moskiewską..."
Fragment książki: PIOTR DROŻDŻ "ORSZA 1514" s. 114
"...Wojny wybuchały tu automatycznie - najczęściej wskutek pojawienia się możliwości wykorzystania momentu słabości jednej strony przez drugą. W ten sposób następca Aleksandra na tronie polskim Zygmunt I (1506—1548) postanowił wykorzystać niepowodzenia przeciwnika w wojnie kazańskiej i wrzenie w Moskwie po śmierci Iwana III w 1505 r. Sejm litewski W Wilnie zwołany w lutym 1507 r. zgodził się na wybranie serebszczyzny i uchwalił pogotowie służby ziemskiej na dzień 4 kwietnia. Przy trudnościach finansowych Polski pomoc koronna dla Litwy mogła się jedynie ograniczyć do królewskich chorągwi nadwornej jazdy, nielicznych zaciężnych i ochotników. Główny ciężar wojny miał więc znów spaść na litewskie pospolite ruszenie liczące około 14 tys. jazdy. Wojsko zaciężne szacować można na ok. 2-3 tys. żołnierzy polskich, czeskich, niemieckich i litewskich stanowiących załogi pogranicznych twierdz. W sumie siły zbrojne na Litwie nie przekraczały wiosną 1507 r. 20 tys. ludzi. W czasie sejmu wileńskiego rada litewska opracowała plan operacji wojennych. Celem miało być odzyskanie Siewierszczyzny - najrozleglejszej straty Aleksandra. Stąd bowiem wojska moskiewskie mogły robić wypady zarówno na Kijów, jak i Mścisław i Smoleńsk. Do wybrania tego - zdawałoby się drugorzędnego - kierunku działań wojennych, skłoniły Litwinów rachuby na współdziałanie z Tatarami krymskimi, od których zażądano wyprawy wszystkimi silami na Czernihów i Putywl..."
Fragment książki: Marek Plewczyński "Wojny i wojskowość polska w XVI wieku. Tom I. Lata 1500-1548" s. 168-169
"...Tymczasem w Moskwie osiągnięto porozumienie z Kazaniem. Nowy wielki książę Wasyl III (1505-1533) postanowił więc uprzedzić wystąpienie przeciwnika i najechać ziemie litewskie na północnym i środkowym odcinku frontu. Jedna grupa jazdy pod dowództwem Fiodora Sistewa wyruszyła z Wielkich Łuk na Połock, druga, większa (kn. Teljatowskij), z Dorohobuża na Smoleńsk. Gdy w końcu kwietnia nie udało się zaskoczyć Smoleńska, jazda moskiewska puściła się w głąb ziem litewskich na odległość ok. 170 łan pustosząc tereny aż po Berezynę...."
Fragment książki: Marek Plewczyński "Wojny i wojskowość polska w XVI wieku. Tom I. Lata 1500-1548" s. 169
"...Zagon moskiewski stanowił dla Litwy kompletne zaskoczenie. Sądzono w Wilnie, że wybuch wojny się odwlecze - obowiązywał jeszcze rozejm z 1503 r., a ponadto w Moskwie bawiło w tym czasie poselstwo królewskie. Na wiadomość o najeździe moskiewskim król powołał litewską służbę ziemską, która pod dowództwem Kiszki miała się gromadzić pod Mińskiem. Sam wyruszył z oddziałem nadwornym (411 żołnierzy) z Krakowa i szybko maszerując przybył 22 czerwca do Wilna. Niebezpieczeństwo już jednak minęło. Oddziały moskiewskie wycofały się z pogranicza litewskiego. Po miesięcznym pobycie w Wilnie Zygmunt wprawdzie wyjechał do Mińska, ale nie zamierzał osobiście kierować działaniami wojennymi. Na naczelnego dowódcę wyprawy wyznaczył hetmana Kiszkę. Przybyły poseł krymski zawiadomił króla o wyruszeniu wojsk tatarskich na Czernihów i Putywl z trzema synami chańskimi..."
Fragment książki: Marek Plewczyński "Wojny i wojskowość polska w XVI wieku. Tom I. Lata 1500-1548" s. 169
"...13 sierpnia wodzem wojsk polsko - litewskich mianował hetmana litewskiego Stanisława Kiszkę. Zadowolony Zygmunt Stary postanowił w negocjacjach z Wasylem III wykorzystać planowany najazd tatarski na ziemie zajęte przez Moskwę. Wielkiego księcia litewskiego przynaglała do rokowań skomplikowana sytuacja polityczna dla obu państw jagiellońskich. Zakon Inflancki praktycznie odmówił działań militarnych od północy na Wielkie Księstwo Moskiewskie. Także króla niepokoiła trudna sytuacja z Zakonem Pruskim i Mołdawią. Najbardziej dokuczał władcy chroniczny brak pieniędzy na opłacenie zaciężnych. Do tego wspólną walkę z Moskwą utrudniał rozłam wśród panów litewskich w radzie hospodarskiej, spowodowany nierozwiązanym zatargiem Glińskiego z Zabrzezińskim. Wszystkie te aspekty zmuszały króla do szybkiego zakończenia wojny i osiągnięcia chociaż połowicznego powodzenia.
Tymczasem do granic Wielkiego Księstwa Moskiewskiego zbliżała się armia tatarska, o czym został uprzedzony Wasyl III. Zdążył skoncentrować część wojsk moskiewskich pod Bielewem, Kozielskiem i Odojewem, które w pościgu za przednimi czambułami zniszczyły je 9 sierpnia w odwrocie nad górną Oką. Zaniepokojony Mehmed - Girej klęską już na wstępie, a także wieściami o przygotowywanej wyprawie Ordy Nogajskiej na pozbawiony wojsk Krym, postanowił zawrócić z wyprawy wojennej, o czym dowódca tatarski poinformował kr. Zygmunta w 2. połowie sierpnia. Na próżno podjazdy litewskie na granicach oczekiwały wojsk krymskich..."
Fragment książki: Ryszard Przybyliński "Ród książąt Glińskich. Tom 2." s. 124-125
"...Cały jednak plan wojenny króla runął, gdy z Kijowa przysłano następną wiadomość, że Tatarzy zawrócili z drogi zagrożeni napaścią na Krym ordy nogajskiej. Kiszka ruszył więc z Mińska nie na Siewierszczyznę, lecz ku Bramie Smoleńskiej. Na polach pod Druckiem między Berezyną a Dnieprem rozbił obóz i począł pustoszyć pogranicze moskiewskie. Wysyłane przez Kiszkę na odległość przeszło 200 km oddziały jazdy zdobyły cztery gródki (m.in. Gzyków), ale na razie Wasyl unikał walki skupiając całą uwagę na rozbiciu drobnych czambułów tatarskich nad górną Oką. Tymczasem głównym siłom litewskim zgromadzonym pod Druckiem dokuczał głód i sierpniowe upały. Kiszka zrezygnował więc z ofensywy na Dorohobuż i rozpuścił pospolite ruszenie. Znów się okazało, że bez znaczniejszej pomocy Korony czy Krymu, Litwa nie jest w stanie wyprowadzić silniejszego ciosu, przejąć inicjatywę i odzyskać utracone ziemie..."
Fragment książki: Marek Plewczyński "Wojny i wojskowość polska w XVI wieku. Tom I. Lata 1500-1548" s. 169-170
"...Wasyl III zabezpieczywszy się od południa, tylko czekał na rozejście się Litwinów. Dn. 14 września nakazał wojewodom Wasylowi Daniłowiczowi Chołmskiemu i Jakowowi Zacharynowi ruszyć na urodzajne obszary rozciągające się na południe od Smoleńska i Dniepru. Wyprawa napotkała w październiku na opór dwóch zamków broniących przepraw przez Soź - Mścisławia i Krzyczewa. Na wieść o oblężeniu król przebywający w Grodnie powołał powtórnie pospolite ruszenie z najbliższych powiatów, które ruszyło nad Soź. Szybki marsz ułatwiały ściśnięte listopadowym mrozem drogi. Dokuczliwe zimno i wieści o nadciągającej odsieczy zmusiły wojska moskiewskie do zwinięcia oblężenia i pospiesznego odwrotu. Wkrótce rozjechała się litewska służba ziemska, a tylko nieliczne oddziały zaciężne pozostały w kilku pogranicznych zamkach (m.in. w Smoleńsku i Kijowie)...."
Fragment książki: Marek Plewczyński "Wojny i wojskowość polska w XVI wieku. Tom I. Lata 1500-1548" s. 170
"...Rok 1507 nie przyniósł rozstrzygnięć - brakło poważniejszych starć i zmian terytorialnych. Król Zygmunt nie wyciągnął wniosków z wojen toczonych przez jego poprzednika. Sądził, że odzyska utracone obszary tanim kosztem przez współdziałanie watah tatarskich i litewskiego pospolitego ruszenia. Zagrożenie tatarskie powstrzymało jedynie Moskwę od wystąpienia z całą potęgą. Na gruncie wojskowym obie strony upowszechniły zagony kawaleryjskie celem niszczenia ludnych terenów i pozbawienia załóg zamkowych i sił polowych środków żywności i paszy..."
Fragment książki: Marek Plewczyński "Wojny i wojskowość polska w XVI wieku. Tom I. Lata 1500-1548" s. 170
"...Zimą 1508 r. skomplikowała się sytuacja wewnętrzna w Wielkim Księstwie Litewskim, co miało bezpośredni wpływ na dalszy przebieg wojny. Przeciwko filarowi dynastii jagiellońskiej na Litwie, kniaziowi Michałowi Glińskiemu, oskarżonemu o zamiar przywłaszczenia sobie tronu wielkoksiążęcego, zawiązało się ugrupowanie możnych litewskich z marszałkiem ziemskim, wojewodą trockim, Janem Zabrzezińskim na czele. Gliński wytoczył skargę o oszczerstwo, ale król odłożył rozpatrzenie sprawy na później. Wyczerpawszy wszystkie środki do oczyszczenia się z zarzutów, kniaź postanowił sam wymierzyć sprawiedliwość i dn. 2.II 1508 r. zamordował pod Grodnem swego oskarżyciela Zabrzezińskiego. Ruszył następnie z 700-konnym oddziałem do Kowna, zawrócił do Nowogródka, by wreszcie dn. 10 lutego pognać na Polesie do swego dziedzicznego Turowa. Przez cały czas słał listy do króla o pojednanie, a jednocześnie wzywał zamki do poddania.
Wielki książę moskiewski liczył, że tak jak w poprzedniej wojnie dzięki książętom siewierskim, tak i teraz na skutek zdrady kniazia ruskiego przyłączy do swego państwa znaczne terytoria zamieszkałe przez ludność ruską. Gliński czekał na odpowiedź królewską do 12 marca, po czym wyprawił do Wasyla gońca zgłaszając chęć poddania się Moskwie. Opanowanie Mozyrza zapewniło mu swobodną komunikację z państwem moskiewskim, a jednocześnie odcięło od Litwy całą Kijowszczyznę. Właśnie na kierunek kijowski Gliński pchnął swego brata Wasyla, który bezskutecznie próbował zdobyć Owrucz i Żytomierz. Sam zaś pomaszerował na północ na Słuck, ale nie mając środków oblężniczych, wobec oporu księżnej wdowy Anastazji, zawrócił z powrotem. Wprawdzie Glińskiemu nie udało się w drugiej połowie marca rozszerzyć swego terytorium, to jednak wykorzystując tendencje odśrodkowe wśród kniaziów i bojarów ruskich oraz zwodząc ich mirażami odbudowy „monarchii kijowskiej", powiększył swe siły zbrojne do 2 tys. ludzi. Przed przysłanym posłem Wasyla buntownicy złożyli przysięgę na wierność wielkiemu księciu moskiewskiemu. Dn. 9 kwietnia otrzymali polecenie z Moskwy zajęcia bez zwłoki najbliższych zamków litewskich..."
Fragment książki: Marek Plewczyński "Wojny i wojskowość polska w XVI wieku. Tom I. Lata 1500-1548" s. 170-171
"...W tych krytycznych chwilach wsparcia Litwie mogła udzielić tylko Polska. Akcja werbunkowa musiała jednak trwać kilka miesięcy, a tymczasem sytuacja wymagała natychmiastowej interwencji. Zdecydowano się więc wysłać najpierw te chorągwie koronne, które były już na służbie lub których zaciągnięcie nie przedstawiało większych trudności (m.in. 966-konny oddział hetmana Mikołaja Firleja). Na Litwę ruszyli też ochotnicy z Korony, a król przeznaczył większe sumy na rozbudowę jazdy nadwornej do 600 koni. W sumie wysiłek polski szacować można na ok. 5 tys. żołnierzy (2650 jazdy i 2300 piechoty). Armia koronna, choć ustępowała liczebnością litewskiej służbie ziemskiej, to jednak przewyższała ją uzbrojeniem i wyszkoleniem. Uchwalone podatki miały napływać w drugiej połowie 1508 roku, toteż dla wypłacenia zaliczek żołdowych król musiał zaciągnąć pożyczki...."
Fragment książki: Marek Plewczyński "Wojny i wojskowość polska w XVI wieku. Tom I. Lata 1500-1548" s. 171-172
"...W Moskwie nie przeoczono dogodnej okazji do zadania ciężkiego ciosu Zygmuntowi. Opracowano plan wojenny działań na wielką skalę, choć w głównych zarysach nie odbiegający od poprzednich. Kniaź Daniło Szczenie Oboleński miał koncentrować swe wojsko w Wielkich Łukach, a Jaków Zacharyn w Moskwie. Obaj weterani poprzedniej wojny ruszyć mieli następnie z połączonymi siłami ok. 50 tys. żołnierzy na Smoleńsk. Mniejsza grupa miała maszerować od północy na Połock. Na południu zaś, w korytarzu słuckim, operować miała 20-tysięczna armia dowodzona przez Wasyla Szemiaczyca i kniaziów Możajskich, która miała wzmocnić siły Michała Glińskiego. Ten jednak, dysponując na początku maja w Bobrujsku znacznymi siłami po połączeniu się z wojskiem moskiewskim, postanowił działać na głównym kierunku uderzenia. Na Słuck skierował swego stronnika Andrzeja Aleksandrowicza Drożdżę, a sam wraz z Szemiaczycem ruszył na Mińsk. Wobec częstego wyznaczenia tego miasta na miejsce koncentracji wojsk litewskich była to akcja dywersyjna w stylu tatarskim. Celem jej była dezorganizacja mobilizacji i ułatwienie działań głównym siłom moskiewskim Oboleńskiego i Zacharyna. Z drugiej strony bliskie położenie Wilna i dysponowanie znacznymi siłami wskazywały, że pochód kniazia Michała na północny-zachód może szybciej zagrozić stolicy Wielkiego Księstwa i przesądzić o losach wojny. Stąd też Gliński podjął próbę zdobycia szturmem Mińska, ale po spotkanym niepowodzeniu ograniczył się jedynie do blokady zamku. Sposobem tatarskim założył kosz i począł wysyłać na północ i zachód oddziały lekkiej jazdy rusko-moskiewskiej. Zagony nie napotykając oporu paliły i wybierały jasyr po Oszmianę (45 km od Wilna), Kurzeniec za Wilją i Nowogródek. Na kierunku słuckim docierały przez Kłeck do Słonima. Cała południowa i środkowa część województwa wileńskiego były systematycznie niszczone, a na 130-kilometrowej przestrzeni między Wilią i Dźwiną zaistniała groźba zamknięcia olbrzymiego „kotła", w którym znalazłaby się cała Białoruś..."
Fragment książki: Marek Plewczyński "Wojny i wojskowość polska w XVI wieku. Tom I. Lata 1500-1548" s. 172
"...Wiosną 1508 r. na arenie działań wojennych pojawił się Konstanty Ostrogski. Udało mu się zbiec z moskiewskiej niewoli, do której dostał się po klęsce nad Wiedroszą. Zajął rezydencję Glińskich, czyli Turów na Polesiu. Następnie połączył się z wojskami królewskimi w Nowogródku. Został desygnowany na naczelnego wodza (hetmana) wyprawy przeciwko wojskom moskiewskim okupującym wschodnie tereny Wielkiego Księstwa Litewskiego. Pod jego bezpośrednim dowództwem znajdowało się litewskie pospolite ruszenie w sile 10 000 jazdy. Ponadto powinien Ostrogski współdziałać z dowódcą zaciężnych wojsk polskich Mikołajem Firlejem. Miał on pod swoimi rozkazami około 5000 piechoty i jazdy..."
Fragment książki: PIOTR DROŻDŻ "ORSZA 1514" s. 115
"...Tymczasem król na wieść o zagrożeniu Kijowszczyzny polecił Firlejowi połączyć się z hetmanem wielkim litewskim Konstantym Ostrogskim (w 1507 r. zbiegłym z niewoli moskiewskiej), który gromadził służbę ziemską na Wołyniu. Pospolite ruszenie z ziem położonych na północ od Polesia miał gromadzić Kiszka w Lidzie. Oddział Firleja ruszył w końcu marca z Lublina, ale w Łucku zatrzymała go wiadomość, że Wasyl Gliński wycofał się spod Żytomierza. Tym samym dzięki Firlejowi i Ostrogskiemu (ok. 2 tys. jazdy) udało się zapobiec odcięciu Kijowszczyzny. Niepotrzebny już na Wołyniu Firlej pomaszerował w kwietniu do Chełma. Na północ przez Polesie ruszył także Ostrogski spychając stronników Glińskiego - 2 maja był już w Turowie. Na miejsce koncentracji wojska polskiego wyznaczono Brześć. Tu przybył z Lublina król Zygmunt (22.V), tu też ściągnęło kilka rot obrony potocznej i oddział Firleja. Popis armii koronnej wykazał 3893 żołnierzy zaciężnych, a wraz z nadwornymi i ochotnikami ok. 5 tys. ludzi. W jeździe zaciężnej (1859 koni) ok. 46% stanowili kusznicy, 24% husarze i racowie, a 18% kopijnicy. W piechocie (1996 drabów i 38 jeźdźców ) w większości (83%) służyli strzelcy uzbrojeni w kusze, rzadziej w rusznice. Liczba artylerii nie jest znana. Na miejsce połączenia się z litewską służbą ziemską wyznaczono Nowogródek...."
Fragment książki: Marek Plewczyński "Wojny i wojskowość polska w XVI wieku. Tom I. Lata 1500-1548" s. 172-174
"...Zgodnie z początkowym planem działań wojennych i obietnicami Guby Mokłokowa o pierwszoplanowym wsparciu Glińskiego wojskami wojewody Wasyla Iwanowicza Szemiaczyca z Siewierszczyzny, ks. Michał wyszedł w 1. połowie kwietnia z częścią swoich oddziałów na jego spotkanie do Głuszka. W Mozyrze z resztą swoich oddziałów pozostawił braci Iwana i Wasyla. W Głuszcu (ok. 9. kwietnia) nie zastał wojsk moskiewskich, a nawet żadnej o nich wieści. Tym samym wykazał się niecierpliwością i pochopnymi decyzjami, gdyż oddziały moskiewskie przeznaczone na jego wsparcie otrzymały rozkazy wyruszenia na początku maja. Po kilku dniach oczekiwania do Głuszka przybył posłaniec wielkiego ks. moskiewskiego Iwan Juriewicz Podżogin (Szigona, f po 1537 r.). Przekazał on Glińskiemu polecenie Wasyla III, aby „z ludźmi, których do niego przyślą, czynił swoją sprawę koło swoich miast, dopóki nie przyjdą wojewodowie wielkiego ks. moskiewskiego". Oczekiwanie dla Glińskiego w tym czasie było niekorzystne, gdyż znając realia mobilizacyjne na Litwie, pisał wcześniej Wasylowi III, że w tym czasie nie ma tam jeszcze żadnych wojsk zdolnych do przeciwstawienia się.
W tym czasie z Mozyrza około połowy kwietnia wyszedł z wiernymi oddziałami ks. Wasyl Lw. Gliński do Kijowszczyzny. Bez sukcesu próbował zdobyć Owrucz i Żytomierz, więc zadowolił się niszczącymi rajdami po ziemi kijowskiej, o czym skarżył się 7 czerwca w Nowogródku królowi Zygmuntowi jego dworzanin Lew Tyszkiewicz. Wasylowi Glińskiemu jedynie udało się zhołdować kilku bojarów kijowskich, którym obiecano wskrzesić dawne Księstwo Kijowskie i odłączyć się od Litwy.
W pierwszych dniach maja trzy armie Wielkiego Księstwa Moskiewskiego otrzymały od Wasyla III rozkazy wyjścia i skierowania się do ziem litewskich w celu wsparcia Glińskiego. Najbliżej Glińskiego stacjonowały na Siewierszczyźnie 20 - tysięczne (zawyżona liczba) wojska rosyjskie pod dowództwem ks. Wasyla Iwanowicza Szemiaczyca, które spotkały się około 7 maja z oddziałami Glińskiego nad Berezyną w okolicach Bobrujska. Druga armia pod wodzą ks. Daniela Wasylewicza Szczeni wyruszyła z Wielkich Łuk i skierowała się pod litewski Połock. Dla Wasyla III najważniejszym celem strategicznym był Smoleńsk. Z zadaniem zdobycia Smoleńska wystąpiła z ziemi moskiewskiej armia dowodzona przez znanego już Jakuba Zacharycza. Plan Wasyla III „zbierania ziem ruskich" był sprytny: wojska Szemiaczyca, Szczeni i Glińskich miały swoimi działaniami wojennymi zająć armię polsko - litewską, aby Zacharycz mógł bez problemów rozpocząć oblężenie Smoleńska, a później zdobyć twierdzę.
Pod Bobrujskiem zbuntowani książęta rozsyłali zagony pod Nowogródek i Słonim, docierające aż 45 km pod Wilno. Niszczyły one ogniem i mieczem posiadłości ziemskie przeciwników Glińskiego przez 20 dni. Gliński nawet chwalił się Wasylowi, iż wzięto około 10 tys. jeńców, oczywiście z ludności cywilnej. Takie działania rujnujące byt ekonomiczny tej ludności na pewno nie przyniosły Glińskiemu chwały i poparcia, zarówno wśród właścicieli, panów litewskich, jak i wśród mieszczan oraz chłopów, głównie prawosławnych na tych terenach.
Spod Bobrujska główne siły Glińskiego i Szemiaczyca ruszyły około 27 maja pod Mińsk, a wydzielone oddziały buntowników pod dowództwem ks. Dymitra Żyżemskiego oraz ks. Andrzeja Łukomskiego i od Szemiaczyca pod wodzą ks. Andrzeja Iwanowicza Trubeckiego (f 1546 r.) skierowano obok Słucka pod Nowogródek z zadaniem sprawdzenia obecności króla Zygmunta z wojskami. […] Dlaczego Słuck? Powodem rzeczywistym nie była bliskość tego grodu z miastami Glińskiego, ale chęć zawładnięcia Księstwem Słuckim, gdzie rządy sprawowała dzielna księżna słucka z domu mścisławska Nastazja (f po 1523 r.) Iwanówna, wdowa po ks. słuckim Szymonie Michałowiczu Olelkowiczu, wraz z 16 - letnim synem ks. Jerzy Słuckim. Być może ks. Michał uważał Słuck w tym momencie za łatwy łup, albo też marzył się mu ożenek z wdową Nastazją i w ten bezkrwawy sposób przejąć panowanie nad ziemią słucką. Jednak wierna Litwie ks. Nastazja obroniła Słuck przed Drożdżą, podobnie jak w 1506 r. przed Tatarami i plany ks. Michała spełzły na niczym.
Około 2 czerwca wszystkie oddziały Glińskiego i Szemiaczyca zeszły się pod Mińskiem i rozpoczęło się oblężenie miasta. Mińsk bronił się dzielnie, choć garnizon stanowiło - jak pisał Gliński do Wasyla - „trzydziestu żołnierzy, a ludzi na mieście było całkiem mało" i nie pomogły buntownikom nawet działa, które ostrzeliwały miasto. W tym czasie do Glińskich dołączali nowi sprzymierzeńcy: dworzanin królewski Jan Wydra i Polak Żołądź. Od strony Lidy, gdzie przebywali panowie litewscy ze swoimi pocztami, prowadził rekonesans i ubezpieczał siły pod Mińskiem ks. Fiodor Iwano- wicz Łukomski (f po 1527 r.). W czasie ponad dwutygodniowego oblężenia Gliński i Szemiaczyc rozsyłali podjazdy, które w rabunkowy sposób zaopatrywały się w żywność i furaż dla koni..."
Fragment książki: Ryszard Przybyliński "Ród książąt Glińskich. Tom 2." s. 138-141
"...Gliński orientował się wprawdzie w ruchach wojsk królewskich, ale nie zdążył na czas ściągnąć swej jazdy, by zaatakować przeciwnika w marszu i nie dopuścić do połączenia Polaków z Litwinami. Szybkim marszem wojsko koronne z Brześcia przez Słonim przybyło 4 czerwca do Nowogródka. Ubezpieczeniem i rozpoznaniem w pochodzie kierował były hetman wielki Stanisław z Chodcza. Kniaź Michał nie czuł się na siłach stawić czoła połączonym wojskom koronnym i litewskim. Nie miał wiadomości o zbliżaniu się armii Oboleńskiego i Zacharyna, z drugiej strony otrzymywał od Wasyla III polecenia połączenia się z wojewodami pod Orszą. Wycofał się więc spod Mińska na wschód i zapadł się w lasach nad Berezyną pod Borysowem. Lekceważąc siły królewskie przekonywał listownie wielkiego księcia moskiewskiego i jego wojewodów o konieczności wydania przeciwnikowi walnej bitwy w polu. Przy znacznej przewadze liczebnej doprowadzić to miało do szybszego rozbicia sił królewskich, niż spędzanie deszczowego lata pod murami twierdzy smoleńskiej. Wasyl nie godził się na propozycje Glińskiego. Zamiast zdać się na niepewny los bitwy, wolał zdobywać przyległe do granic i ważne strategicznie warownie..."
Fragment książki: Marek Plewczyński "Wojny i wojskowość polska w XVI wieku. Tom I. Lata 1500-1548" s. 174
"...W dniu 16 czerwca Gliński z Szemiaczycem zwinęli oblężenie Mińska i zgodnie z rozkazem Wasyla III, przysłanym przez gońca Jerzego Zamiatyna jeszcze pod Mińskiem, mieli skoncentrować z wojewodami ruskimi wszystkie siły pod Orszą. Szczenią i Zacharycz mieli zgodnie z tym porzucić oblężenia Połocka oraz Smoleńska i razem nie dopuścić armii polsko - litewskiej pod Smoleńsk. Wojska Glińskich i Szemiaczyca ruszyły w kierunku Borysowa..."
Fragment książki: Ryszard Przybyliński "Ród książąt Glińskich. Tom 2." s. 141
"...Król Zygmunt 17 czerwca wyruszył z Nowogródka do Mińska. Dowiedziawszy się o miejscu postoju Glińskiego odległym o 60 km, wysłano rozpoznanie w postaci oddziału lekkiej jazdy. Ale kniaź Michał realizując rozkaz Wasyla maszerował już na Orszę, gdzie stanął jednocześnie z grupą Daniły Oboleńskiego. O 30 km na wschód pod Dubrowną, rozłożył się ze swym wojskiem Zacharyn. W sumie połączona armia moskiewska liczyła według przesadzonych danych ok. 60 tys. ludzi. Armia królewska pod Mińskiem liczyła jedynie ok. 16 tys. żołnierzy, z tego 10 tys. mogła stanowić litewska służba ziemska. Wojsku towarzyszyła znaczna liczba wozów taborowych z żywnością i sprzętem wojennym. Trudności w gromadzeniu oddziałów, koszty zaciągu, wreszcie trudności aprowizacyjne zmuszały króla i hetmana Ostrogskiego do szukania rozstrzygnięcia w bitwie, mimo blisko czterokrotnej przewagi liczebnej nieprzyjaciela. Dnia 2 lipca armia królewska opuszcza Mińsk i przez Borysów, forsując Bóbr i Druć, dociera dn. 13 lipca pod Orszę. Miasto to leżało na zachodnim brzegu Dniepru okolone ujściem błotnistego strumienia Arycy. Wojska moskiewskie oblegały Orszę od północnego zachodu, gdzie dostęp pod mury był bardziej otwarty. Na wieść o zbliżaniu się króla postanowiono opuścić niedogodną pozycję z Dnieprem na tyłach i niezdobytym miastem na skrzydle. Natychmiast pułki moskiewskie przeprawiły się (nie bez trudności) przez rzekę i rozstawiły się w lesie, w odległości 1-2 km od miasta, na prawo od traktu do Dubrownej, zostawiając na brzegu jedynie nieliczną osłonę. Wojewodowie chcieli powtórzyć manewr spod Wiedroszy - sprowokować przeciwnika do sforsowania Dniepru, by następnie rzucić nań cofniętą na razie masę kilkudziesięciu tysięcy jazdy ze wzgórza w dolinę rzeki..."
Fragment książki: Marek Plewczyński "Wojny i wojskowość polska w XVI wieku. Tom I. Lata 1500-1548" s. 176
"...Wojska zbuntowanych książąt i Szemiaczyca przemieszczały się z Borysowa pod Orszę. Za nimi podążał Zygmunt ze swoją armią. Wśród żołnierzy ruskich przybywających pod Orszę krążyły plotki o sukcesach armii polsko - litewskiej, co przywodziło do obniżenia ich morale. Wojska Glińskiego i Szemiaczyca przeprawiły się na lewy brzeg Dniepru i połączyły się z wojskami Zacharycza oraz Szczeni. Siły moskiewskie, według przesadzonych informacji, liczyły wówczas około 60 tys. ludzi. Według M. M. Kroma i W. W. Pieńskiego całe Państwo Moskiewskie mogło wystawić w 1. tercji XVI w. około 80 tys. wojska, z tego zaś na zachodnim teatrze działań uczestniczyło maksymalnie 40-60 tys. pospolitego ruszenia (służby ziemskiej). Możemy jedynie szacować, że połączone siły moskiewskie z Glińskimi nad Dnieprem nie osiągnęły 40 tys. ludzi.
13 lipca rano na prawym brzegu Dniepru pojawiły przednie oddziały Zygmunta. Pułki wojsk moskiewskich rozlokowały się w lesie około 2 km na wschód od Orszy, za traktem do Dubrownej, pozostawiając jedynie nieliczne oddziały broniące przepraw przez Dniepr. W ten sposób wojewodowie moskiewscy, słabą obroną lewego brzegu Dniepru, chcieli sprowokować wojska polsko - litewskie do sforsowania rzeki i powtórzyć manewr spod Wiedroszy, uderzając całą masą jazdy ruskiej na przeciwnika. Jednak hetman, ks. Ostrogski tym razem nie dał się wciągnąć w pułapkę. Wojska Ostrogskiego i zaciężni Firleja ściągali nad Dniepr, oczekiwano przybycia króla Zygmunta, który przybył z chorągwią nadworną pod Orszę około 17 lipca..."
Fragment książki: Ryszard Przybyliński "Ród książąt Glińskich. Tom 2." s. 144-145
"...Ostrogski nie dał się jednak po raz drugi zwieść Oboleńskiemu i postępował bardzo ostrożnie. Dn. 18 lipca 1508 r. zatoczono naprzeciw brodu przez Dniepr dwa tabory - polski pod komendą Firleja i litewski Ostrogskiego. Następnie ustawiono się do bitwy w trzech rzutach w szyku przypominającym „stare urządzenie polskie". W centrum (huf czelny) uszykowało się 1 tys. piechoty koronnej, artyleria oraz 1200 jazdy kopijniczej i kuszników konnych na skrzydłach. W drugim, liczniejszym rzucie (huf walny) stanęły główne siły litewskiego pospolitego ruszenia (ok. 10 tys. jazdy). W trzecim, najmniejszym, pełniącym rolę odwodu, znalazł się król z doborowymi chorągwiami nadwornymi wzmocnionymi dodatkowymi pocztami. Na skrzydłach stanęło po ok. 500 lekkiej jazdy (Raców, husarzy i łuczników) wyznaczonej do rozpoznania. To właśnie tym jeźdźcom przypadło zadanie wykonania sprytnego manewru, który obserwował sam król wyjechawszy na brzeg Dniepru. Do brodu bronionego przez nieprzyjaciela ruszył demonstracyjnie jeden oddział, gdy tymczasem drugi bez przeszkód przeprawił się o kilometr powyżej biegu rzeki brodem nie obsadzonym, za to zasłoniętym lasem dochodzącym w tym miejscu do samego brzegu. Husarze przemknęli zapewne południową odnogą wąwozu ruklinowskiego obchodząc lasem od prawego skrzydła szyk nieprzyjacielski. Wśród atakujących znajdował się przypuszczalnie 200-konny oddział jazdy serbskiej (Raców) dowodzony przez Miklosa („Mykluscha Racza"). Zaskoczenie w wojsku moskiewskim było zupełne. Kilka lekkich chorągwi królewskich dopadło obozu przeciwnika i zaczęło go łupić. Tymczasem polska husaria uderzyła na oddziały moskiewskie usiłujące bronić bliższej przeprawy. Za nią kilkuset kuszników konnych i pieszych przeszło rzekę w bród i przygotowało ostrzałem natarcie kopijników. Wreszcie Firlej uderzył według S. Starowolskiego „nagle z tak wielką siłą, tak mocno wyparł wroga z jego stanowiska, że potem nigdy nie śmiał [on] przystępować do walki z nim". Moskiewski oddział osłonowy nad Dnieprem został rozproszony. Gdy i następne chorągwie kopijnicze, a za nimi roty piesze poczęły się z powodzeniem przeprawiać na lewy brzeg, król wstrzymał nagle dobrze rozwijającą się akcję. O podjęciu takiej decyzji zadecydowały obawy przed uderzeniem przeważających liczebnie mas jazdy moskiewskiej na własne, rozdzielone przeprawą szyki i to w warunkach zapadającego zmroku. Mając już ścisłe informacje o uszykowaniu pułków moskiewskich, zamierzano przeprawę całości sił rozpocząć o świcie następnego dnia. Rozkaz królewski o odwrocie dotarł też do chorągwi łupiących obóz moskiewski. Nie mając innego wyjścia, zdesperowane, lecz nie porzuciwszy zdobyczy, przebiły się szczęśliwie przez oddziały moskiewskie, które w zapadających ciemnościach na próżno próbowały je rozbić u brodu.
Król Zygmunt po naradzie z hetmanami nakazał wojsku stać przez całą noc w szyku w pełnym uzbrojeniu. Wystawione straże były w pogotowiu. Tymczasem Gliński na próżno przekonywał wojewodów o konieczności uderzenia na wojsko królewskie. Dotychczasowe straty, ostrożność przeciwnika i obowiązek ścisłego trzymania się wytycznych wielkiego księcia skłoniły Oboleńskiego i Zacharyna do odwrotu. Pod osłoną ciemności zwinięto po cichu obóz i ruszono o północy do Dubrowny błotnistą, leśną drogą, porzucając w pośpiechu część taboru ze sprzętem, bydłem i chorymi. O świcie król chciał nakazać pościg, ale mu to wyperswadowano, ukazując niebezpieczeństwo posuwania się w trudnym terenie za niepobitą armią moskiewską. Do obserwacji wyprawiono jedynie oddział prawym brzegiem Dniepru..."
Fragment książki: PIOTR DROŻDŻ "ORSZA 1514" s. 175-176
"...Po odwrocie wojsk moskiewskich król Zygmunt miał zamiar następnego dnia (20.07.) ruszyć z wojskami w pościg. Jednak hetmani odradzili królowi to przedsięwzięcie, niebezpieczne w tym terenie dla wojsk polsko - litewskich. Jedynie skierowano wzdłuż lewego brzegu Dniepru, w ślad za wycofującym się przeciwnikiem, chorągwie lekkiej jazdy, których zadaniem było rozpoznanie zamierzeń wroga. Podjęto decyzję wyruszenia 21 lipca całością sił do Smoleńska. W ciągu kilku dni wojska Zygmunta pokonały 110 km trudnej drogi (liczne dopływy i bagnisty teren) i 30 lipca pierwsze oddziały rozbiły obóz na przedpolach Smoleńska..."
Fragment książki: Ryszard Przybyliński "Ród książąt Glińskich. Tom 2." s. 148
"...Armia moskiewska przeszła do obrony i chcąc osłonić Siewierszczyznę odeszła po tygodniowym pobycie pod Dubrowną na Mścisław i Krzyczew (22 VII). Paląc i pustosząc okoliczne ziemie dotarła pod Brańsk. Tu Gliński odłączył się od Oboleńskiego i Zacharyna kierując się na Poczep i Starodub. Droga na Smoleńsk była wolna i król Zygmunt mógł przejąć inicjatywę strategiczną w swoje ręce. W ciągu czterech dni armia polsko-litewska przebyła niedogodną (bagna i liczne dopływy Dniepru) drogę z Orszy do Smoleńska (110 km) i dn. 1 sierpnia rozbiła obóz na przedmieściu pod monasterem bazyljańskim, otaczając go wałem i fosą. Na odbytej naradzie postanowiono, że król pozostanie pod Smoleńskiem. Główne siły z Ostrogskim i Firlejem miały ruszyć na południe w celu odzyskania Siewierszczyzny, która dla Zygmunta była głównym celem wojny. Między hetmanami wynikł jednak spór o pierwszeństwo i wyprawa uległa zwłoce..."
"...W Smoleńsku dowództwo polsko - litewskie wypracowało decyzję skierowania wojsk z Ostrogskim i Firlejem do Siewierszczyzny w celu odzyskania tej dzielnicy. Król Zygmunt miał pozostać w twierdzy smoleńskiej. Jednak już na etapie przygotowań do wymarszu wynikły spory natury ambicjonalnej pomiędzy Firlejem a Ostrogskim, który był głównodowodzącym. Warcholstwo szerzyło się także wśród innych dygnitarzy litewskich. M. Kuźmińska rozszyfrowała enigmatyczną zapiskę Stryjkowskiego: „... w tym się dwa panowie (których historie nie mianują) między sobą prowadzili tak tedy dla onego zawichrzenia szkodliwego, dwu wartogłowów, z wojskiem ks. Konstanty nie mógł...". Uważa, że spór dotyczył wojewody trockiego Mikołaja M. Radziwiłła i wojewody nowogródzkiego Olbrachta M. Gasztołda. Spowodowało to znaczne opóźnienia, co dało czas wojskom moskiewskim do wykonania zasieków i zawałów na drogach prowadzących ze Smoleńska do Siewierszczyzny. Wniosek nasuwa się sam. Dowodzenie wojskami polsko - litewskimi było nieudolne i zawsze spóźnione. Niepotrzebnie zmarnowano czas, zmęczono konie i ludzi, ciągnąc armię 110 km na północny - wschód do Smoleńska, aby tam zaplanować powrót z wojskami na południe do Siewierszczyzny. Miał w tym swój niechlubny udział również król Zygmunt, który jak wiemy nie był urodzonym strategiem i wodzem.
Po rezygnacji z kierunku siewierslciego dowództwo polsko - litewskie postanowiło „wyrwać" Moskwie najbliższe Smoleńskowi miasta, zabrane Litwie w latach 1500-3. Na wschód i północ od Smoleńska w tym czasie nie było wojsk moskiewskich. 5 sierpnia w kierunku Moskwy udał się z częścią jazdy litewskiej były hetman litewski S. Kiszka. Pierwszym celem jego rajdu był Dorohobuż.
Fragment książki: Ryszard Przybyliński "Ród książąt Glińskich. Tom 2." s. 148-149
"...W celu spustoszenia dorzecza górnej Dźwiny ruszył oddział namiestnika nowogrodzkiego Olbrachta Gasztołda. Na czele zaś kilkutysięcznej grupy jazdy polskiej i litewskiej Stanisław Kiszka pociągnął na Dorohobuż. Załoga tego zamku nie zdecydowała się bronić. Spaliła gród i wycofała się na wschód. Kiszka ruszył pod silnie umocnioną Wiaźmę, którą po krótkim oblężeniu zdobył i spustoszył okoliczne tereny. Następnie paląc i łupiąc rozpuścił zagony po Możajsk (100 km od Moskwy) i Rżew. Inne oddziały litewskie (Olbrachta Gasztołda i Konstantego Ostrogskiego ) skierowawszy się na północ zdobyły Toropiec i spaliły Białą. Większość więc punktów położonych na ważnych strategicznie szlakach Bramy Smoleńskiej i Potockiej, a utraconych w poprzedniej wojnie, została odzyskana..."
Fragment książki: Marek Plewczyński "Wojny i wojskowość polska w XVI wieku. Tom I. Lata 1500-1548" s. 178
"...Sukcesy wojsk litewskich w pierwszej połowie sierpnia wywołały oczywiście kontrakcję moskiewską. Wasyl nakazał, by kniaź Wasyl Szemiaczyc osłaniał Siewierszczyznę. Wszystkie inne oddziały, zagrożone przez Kiszkę odcięciem od Moskwy, miały ciągnąć na północ. Zacharyn otrzymał rozkaz marszu na Wiaźmę i Dorohobuż, Oboleński szerokim łukiem obchodząc Smoleńszczyznę - na Toropiec. Od czoła przeciwko Kiszce ruszyły z Moskwy świeże siły Grzegorza Dawidowicza i Michała Kołyczowa. Dowódca litewski dzięki dobremu rozpoznaniu w porę zorientował się w groźbie osaczenia go przez przeważające siły moskiewskie operujące ze wschodu i południa. Zwrócił się więc o pomoc do króla. Natychmiast po otrzymaniu wiadomości Zygmunt pchnął na pomoc Kiszce Firleja z zaciężnym wojskiem koronnym. Było jednak oczywiste, że przy tak dużej odległości ze Smoleńska do Wiaźmy (200 km) pomoc może nie zdążyć. Tym bardziej, że marsz polskich oddziałów utrudniały liczne przeszkody przygotowane na drogach przez moskiewską straż zasieczną. Niewątpliwie król popełnił błąd nie przesuwając swego obozu do Dorohobuża, ale miał zapewne kłopoty ze zbytnim wydłużeniem linii komunikacyjnych i zaopatrzenia. Kiszka zrozumiawszy, że na czas pomocy nie otrzyma, musiał próbować odwrotu na własną rękę. Stoczył kilka udanych potyczek z moskiewskimi oddziałami straży przedniej, które straciwszy kilkuset żołnierzy cofnęły się. Dowódca litewski wymknął się z okrążenia i połączywszy się z rotami polskimi wrócił szczęśliwie 25 sierpnia pod Smoleńsk. Część jednak chorągwi służby ziemskiej uległa rozproszeniu i próbowała szukać ratunku w ucieczce na własną rękę. Fakt ten posłużył hetmanowi Konstantemu Ostrogskiemu do sformułowania opinii przed królem, by ten „nigdy bez służebnego wojska polskiego Litwie nie dał się o Moskwę kusić". Ustępując przed armią Oboleńskiego cofnął się pod Smoleńsk również Gasztołd. Wojska moskiewskie odzyskały Toropiec i Dorohobuż, a nawet znów przekroczyły granicę litewską...."
Fragment książki: Marek Plewczyński "Wojny i wojskowość polska w XVI wieku. Tom I. Lata 1500-1548" s. 178-179
"...Wojska moskiewskie wymordowały robotników litewskich w Dorohobużu i po ucieczce obrońców Wiaźmy odzyskali twierdzę oraz miasto. [...]
Po polsko - litewskim sukcesie orszańskim, zniszczenia wojenne i pokaz siły na terytorium moskiewskim miały zapewne wzmocnić kartę przetargową Litwinów w czekających ich rokowaniach pokojowych w Moskwie. E. Kaszprowski tendencyjnie uważa, że to Zygmunt I prosił Wasyla III o pokój. Jednak jeżeli przyjrzymy się kampaniom wojennym 1507 i 1508 r. strona moskiewska nie osiągnęła żadnego sukcesu. Podobnie działania wojenne Glińskiego, na którego sukcesy liczył wielki ks. moskiewski, nie przyniosły spodziewanych efektów. Zatem wysiłek wojenny strony moskiewskiej był daremny. Za to strona litewska pokazała, że nadal jest silna i potrafi osiągać sukcesy w walce. Zatem obie strony potrzebowały tego pokoju.
Fragment książki: Ryszard Przybyliński "Ród książąt Glińskich. Tom 2." s. 150-151
"...We wrześniu walki poczęły wygasać. Wasyl nie dążył do stoczenia decydującej bitwy, ani też nie usiłował oblegać Smoleńska ze względu na bliską obecność armii królewskiej. Zygmunt nie chciał dłużej trzymać kosztownego wojska zaciężnego w obliczu zbliżającej się zimy. Rozpoczęły się rokowania pokojowe. Dn. 8 października Wasyl zaprzysiągł traktat „wiecznego pokoju", który sankcjonował utratę przez Litwę Siewierszczyzny, w zamian za zwrot kilku mniej ważnych włości pogranicznych. Pozostawało jeszcze wyeliminować Glińskiego, który przebywając w Mozyrzu sprowadzał najazdy tatarskie na Wołyń i Polesie. Król w drodze spod Smoleńska do Wilna wysłał ze Smolan 19 października na Mozyrz chorągwie jazdy koronnej, a w dwa dni później Ostrogskiego z siłami litewskimi. Na wieść o zbliżaniu się tych oddziałów Gliński zbiegł do Moskwy..."
Fragment książki: Marek Plewczyński "Wojny i wojskowość polska w XVI wieku. Tom I. Lata 1500-1548" s. 179
"...Wojna 1507-8 r. z Wielkim Ks. Moskiewskim zakończyła się po raz pierwszy bez strat terytorialnych dla Wielkiego Ks. Litewskiego. Dotychczasowe straty terytorialne wywarły wielki wpływ na psychikę Litwinów, którzy teraz zmienili taktykę swoich działań wojennych. Wybitna osobowość wodzowska Glińskiego wymusiła jakoby dynamikę i inicjatywę w walce wśród dowódców litewskich. Bardzo ważną rolę w tych operacjach wojennych odgrywały przestrzeń i czas. To właśnie dzięki lekkiej jeździe strzelczej działania wojenne prowadzone były dynamicznie i na dużej przestrzeni. Obroniono 7 głównych zamków i miast litewskich. W toku wojny zdobyto nawet 3 grody moskiewskie, których jednak nie utrzymano, a to z powodu braku piechoty, lub też niemożliwości jej szybkiego przemieszczania. Do walnej rozprawy nie doszło dlatego, gdyż unikała jej strona moskiewska, obawiając się zaciężnych oddziałów koronnych. Wzrosło znaczenie lekkiej jazdy - husarzy, raców i łuczników konnych, co dla armii moskiewskiej było jeszcze nowością...."
Fragment książki: Ryszard Przybyliński "Ród książąt Glińskich. Tom 2." s. 160